• Khadi Cassia • recenzja •

13 listopada 2012

Cześć Maleństwa :) Postanowiłam opublikować moją krótką recenzję Khadi Cassia, bez jakiegokolwiek zwlekania. Nie ma co opóźniać czy przekładać. Zapraszam do przeczytania tekstu i obejrzenia zdjęć :)

Jakiś tydzień temu kupiłam na allegro Khadi Cassię/Sennę. Zainteresowała mnie ona ponieważ wg zapewnień producenta miała odżywić dogłębnie moje włosy, dodać im wigoru, sprawić aby były mocniejsze. Miałam nadzieję na pogrubienie włosów o którym pisało dużo bloggerek lecz nawet na pudełku nie było takiej obietnicy. Za to było info o nadaniu włosom miodowego, złotawego koloru, co burzyło odnalezioną wcześniej przeze mnie informację o braku jakiejkolwiek zmiany odcienia. Wniosek? Nie sugerujcie się wyłącznie informacjami z internetu:P Tak więc postanowiłam położyć na moje włoski Cassię i poczekać na efekty :) Na początku dodam że dwie notki wcześniej możecie zobaczyć moje włosy w świetle dziennym, idealnie odzwierciedlone :)

W pudełku znajdziemy:
• paczuszkę z Senną
• instrukcję i parę słów po niemiecku (dużo mi to mówi:P)
• rękawiczki
• czepek foliowy

A tu jak widać Cassia w czystej postaci... Zielonkawy, bardzo drobno zmielony proszek.

Jak ją przygotowałam?
Wg zaleceń producenta przesypałam Cassię do szklanej miski i dodałam sok z cytryny. Najgorsze że mimo tego że użyłam trzech cytryn to masa była za gęsta. W tym wypadku nie pozostało mi nic innego jak dodać odrobinę przegotowanej wody. Wyszło idealnie! Taką oto pastę z Cassi pozostawiłam na 12 h w ciepłym pomieszczeniu aby wszystkie składniki się ze sobą przegryzły;D
A to gotowa Cassia o pięknym zapachu najprawdziwszej herbaty :)

Przejdźmy do rzeczy... Przed nałożeniem Senny umyłam głowę i ciut wysuszyłam włosy suszarką bo zależało mi na czasie, pozostawiając włosy lekko wilgotne. Cassię nakładała mi moja mama używając pędzla do farbowania, również wsmarowywała ją w skórę głowy. Aplikacja była bardzo łatwa i po dziesięciu minutach mogłam zakładać czepek jaki został dołączony do opakowania.

Podobno Sennę można trzymać nawet do 6 godzin (różne żródła), na opakowaniu było napisane że od 30 minut do 2 godzin. Ale co mi tam, chciałam zaszaleć :) Z racji tego że byłam bardzo zmęczona po pracy, po prostu położyłam się z Cassią na głowie i usnęłam.
Obudziłam się po 3 godzinach i poszłam splukać zieloną paćkę z głowy :)
A oto efekty!

Pierwszy dzień (po lewej) - na mojej głowie panował lekki przesusz bo przecież Cassia to produkt ziołowy który może wysuszać. Z racji tego postanowiłam poczekać :) Jednak widać blask co oznaczało że wszystko było ok :) Jednakże tego dnia w świetle dziennym można było bardzo zauważyć zmianę koloru a skutkiem tego były pytania o to dlaczego zrobiłam sobie na głowie masakrę i przefarbowałam się na rudo :P Witać jednak to ciepełko we włosach, obiecany miód!:)

Drugi dzień (po prawej) - wszystko już było w porządku :) Włosy o wiele lepiej reagowały. Możecie nawet zauważyć lekki busz dorosłych baby hair:D:D:D A jest ich jeszcze więcej!!:D

A to zdjęcia z dzisiaj po wczorajszym olejowaniu Vatiką kokosową. Włosy są w naprawdę super kondycji!:D Mają swój kolorek, ciepły ton i w ogóle są w porządku. Pierwsze zdjęcie pokazuje ich stan a drugie.... Specjalnie splotłam ręce żeby pokazać Wam ile zostało mi do talii!!:D
A poza tym spójrzcie na te krótsze włoski po bokach na poziomie ramion i łopatek.
Te sięgające do ramienia to odrośnięta grzywka, a te leżące na łopatkach to włosie skrócone z konieczności ostatecznego powrotu do naturalsów. Jak mi urosną te dwa poziomy włosow to fryzura będzie wyglądać super gęsto!;D Jestem taaaaaka szczęśliwa ;D

Podsumowanie. 
Zgodnie z obietnicami producenta Khadi Cassia odżywiła moje włosy i dodała im obiecanego wigoru co strasznie mnie cieszy :) Co prawda wyglądają jak wcześniej jednak w moich odczuciach mają to coś - są mocne i takie jakieś... żywe, mięsiste :D Lubi ciepłe odcienie więc nie obraziłam się za początkowe rudości które wypłukały się do miodu :) Z czystym sumieniem polecam i mam nadzieję że spodoba Wam się tak jak mi :)
Czy powtórzę zabieg?:) Może kiedyś bo równie dobre efekty uzyskuję domowymi maseczkami, ale hinduskie sposoby są naprawdę ekstra!;D

Polecam :)


17 komentarzy

  1. jakiś czas temu farbowałam ciemnym brązem i bardzo się zawiodłam... naczytałam się tyle pozytywnych opinii, naoglądałam zdjęć to i oczekiwania miałam wysokie;) a tu nic... zero efektu, może lekko się przyciemniły ale bardzo szybko się zmyło. jak dla mnie pieniądze wyrzucone w błoto

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać że włoski są odżywione, pięknie się świecą!! Ja poczekam aż mój kolor się troche wypłucze i chyba też zafunduję sobie khadi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne włoski <3 zazdroszczę, że możesz mieć swój naturalny kolorek - jest prześliczny

    OdpowiedzUsuń
  4. woooow ;o gdyby nie to ze nadaja odcine wlosom to bym sie anprawde ksusilam ;o wlosy mas zgenialne!!

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowna kondycja włosów ;)
    widać, że Ci urosły :)
    a ile takie cudo kosztuje i czy tylko na allegro można ją dostać? ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Efekt bardzo mi się podoba, pięknie błyszczą.
    Ps. Myślałaś, żeby powiększyć nieco czcionkę na blogu?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. super wyszło!! włoski pięknie błyszczą, no i na pewno są rewelacyjnie odżywione! :) cieszę się, że i Ty jesteś z niej zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie to COŚ wygląda na włosach, taka paćka, haha :D. Ale masz pięęękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  9. przydałaby mi się mega regeneracja moich włosów.. co najbardziej polecasz, żeby włosy stały się miękkie i bardziej hmm.. 'wygładzone'?

    OdpowiedzUsuń
  10. o ciekawie jakby się to u mnie sprawdziło :D Ale masz ładniusie włoski masz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo ładnie wyglądają Twoje włosy :)
    A to jest tylko na jasne włosy , czy na ciemniejsze też się będzie nadawać ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Na pewno jeszcze użyję henny, bo tak fajnie nabłyszcza i pogrubia;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super masz ten kolor po Cassi :wow:

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja już się zakręciłam - większość dziewczyn robi na samych cytrynach, bez dodatku wody a Ty dałaś 3 cytryny + troszku wody?

    OdpowiedzUsuń

Miłe, ciepłe słowa a także szczera, kulturalna, i przede wszystkim - konstruktywna krytyka - wszystko jest dozwolone. To motywuje mnie najbardziej w blogowaniu!:)

Chamstwo i obraźliwe teksty lądują w koszu od razu.

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.