Na ratunek włosom #8! Marcowe olejowanie.

31 marca 2012

Witajcie dziewczyny!:) Dzisiaj mam dla Was porcję zdjęć z marcowych olejowań włosów :) Nie były one regularne, ale były one całonocne a zdjęcia są tylko cztery ponieważ jedno było za ciemne i się nie nadawało. Na zdjęciach widać efekty z dnia w którym myłam włoski po olejowaniu.

Zapraszam do oglądania!:)
 

Jest to drugie, całonocne olejowanie w marcu.
Zdjęcie to już widziałyście i praktycznie widać że prócz końcówek włosy są bardzo gładkie i nawilżone oraz błyszczące :)


Trzecie olejowanie.
Pominę to że w pokoju było bardzo jasno a jeszcze ta lampa błyskowa, aparat ustawiony na samowyzwalacz grzecznie siedział sobie w statywie... Ale wyszło tak ładnie że nie mogłam się opanować bo włoski miały wspaniały blask i były takie mięciutkie :D Ale widać że końcówki już mam zniszczone, wszak to trzeci miesiąc bez podcinania a podcinać będę jutro.


A to już
czwarte olejowanie.
Zdjęcie robiłam aparatem ustawionym na statywie. Włoski są już błyszczące i praktycznie bardzo podobał mi się efekt gładkiej fali, pomimo tego że musiałam czesać się sama a to uczesanie niezbyt mi się spodobało. Końcówki ujarzmione jedwabiem, włosy Jantarem spryskane. Licząc od przedziałka, moje naturale za ramiona mają około 35 cm. Zapuszczam je od niecałych dwóch lat...:)


A tu już wczorajsze
piąte całonocne olejowanie włosów.
Niestety trochę obciążyłam je u nasady odżywką i troszkę mi oklapły... Ale bardzo podobał mi się ten blask, achh..:) Nawet jeśli się elektryzowały :) Czuję że na długości też ich przybyło. Gdyby nie te fale, byłoby widać!;D


No i jutro skracam włosy. A dokładniej podcinam je o centymetr ponieważ mam już zniszczone końce. Od tygodnia myślę jak to zrobić i już nie mogę się doczekać! :)
Jutro także doczekacie się szczegółowego planu pielęgnacji moich włosów.

Na komentarze odpiszę wieczorem ponieważ dziś jest bardzo pracowity dzień :)
Buziaki dziewczyny!:)


Na ratunek włosom #7! Odżywka Jantar.

24 marca 2012

Dzisiaj obiecana Wam przeze mnie recenzja sławnej wcierki Jantar. Ja o niej dowiedziałam się dość późno bo w styczniu tego roku. W każdym razie późno, wcieram ją razem już 5 tygodni, nie licząc tygodniowej przerwy między dwiema seriami. Czuję że już mogę Wam opowiedzieć trochę o jej działaniu (przynajmniej na mnie;D) jak i innych ciekawych walorach.

INFORMACJA OD PRODUCENTA
"Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i z tendencją do przetłuszczania. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Kerastim, Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F, H i d’pantenol."

OPAKOWANIE
Jantar to wcierka szczelnie „zamknięta” w szklanej buteleczce o pojemności 100 ml. Posiada nakrętkę i niewygodny koreczek który utrudnia wydobycie się kosmetyku (z jednej strony to lepiej bo nie wylejemy sobie wszystkiego na łepetynkę), a przy samym wydobyciu trzeba się niestety troszkę namęczyć. Tym samym jest mało wydajny, zresztą to nie tylko sprawa opakowania ale i samej ilości kosmetyku. Szklana buteleczka stwarza niebezpieczeństwo stłuczenia się, a więc prawdę mówiąc lepiej jest go sobie przelać do buteleczki z atomizerem – nie tylko oszczędzicie sobie bólu po stracie tego kosmetyku ale i oszczędzicie na jego używaniu – jedna aplikacja na pewno nie sprawi że będziecie uboższe w 1/8 całej odżywki.

KONSYSTENCJA I ZAPACH
Odżywka ma wodnistą konsystencję, spływa po palcach więc trzeba uważać. Tym samym jest niezbyt wydajna, ciężko jest również odmierzyć dobrą ilość do specjalnie przeznaczonego do tego naczynka. Jantar ma miły, ziołowy zapach, mi przypomina bardziej męskie, mega pociągające perfumy. Zapach jest boski, ale nie utrzymuje się długo na włosach i szybko ulatuje, więc nie ma strachu że Wasi mężczyźni posądzą Was o niecne przygody ;D hehe ;D

NAKŁADANIE
Zanim nałożę Jantar, lekko podsuszam włosy u nasady chłodnym strumieniem powietrza (prócz weekendów kiedy mam na wszystko więcej czasu). Wtedy czuję dobrze gdzie nałożyłam a gdzie jeszcze brakuje Jantaru. Biorę moją buteleczkę z atomizerem i oddzielam poszczególne partie, między którymi psikam skórę kosmetykiem. Następnie wcieram go w skórę głowy którą jednocześnie masuję. I tak potraktowane miło włosy i skórę głowy pozostawiam do wyschnięcia ;)
Jeśli nie macie buteleczki z atomizerem to po prostu odlewajcie sobie odrobinkę Jantaru na spodek – tak mniej więcej 1,5 – 2 łyżki stołowe. Na całą głowę powinno Wam starczyć!:)

DZIAŁANIE, czyli co dał mi Jantar w czasie kilku tygodni używania? W jakiej sprawie nic nie zdziałał?

♥ szybszy wzrost włosa
♥ wzmocnienie włosów u nasady
♥ dzięki Jantarowi włosy mogłam myć nawet co półtora dnia (wcześniej myłam raz albo dwa razy dziennie bo mam przetłuszczającą się skórę głowy)
♥ zarastanie zakoli (jedno szybciej, drugie mniej – to chyba jakieś zboczenie, po mojej prawej stronie wszystko wolniej rośnie, haha;D)
♥ BABY HAIR
♥ powstrzymał mi wypadanie włosów (dodam że piję skrzyp i pokrzywę od 7 tygodni) , lecz nie w takim stopniu jak chciałam. Dopiero WAX zdziałał cuda. Wydaje mi się że cebulki były bardziej ukrwione, dotlenione, tym samym bardziej trzymały się skóry od środka ;) A włosy na pewno nie wypadały mi już w ilości 150 – 200.

PODSUMOWANIE
Pierwszą kurację rozpoczęłam dokładnie 7 lutego a zakończyłam ją pod koniec miesiąca. Przez pierwsze dwa tygodnie nie działo się nic, jednak nie oczekiwałam niczego po tak krótkim czasie. Aby się zbytnio nie rozczarować czy nie napalić na cokolwiek potraktowałam wcieranie jako codzienną, konieczną czynność pielęgnacyjną do której się w końcu przyzwyczaiłam – taki miałam cel.
Po dwóch tygodniach zauważyłam przyrost włosów. Dodam że pod koniec stycznia miałam włosy do końca łopatek, więc przyrost był minimalny, ale jednak. Masaże głowy dały mi to że cebulki włosowe stały się bardzo ukrwione. Potrafiłam odczuć najlżejsze pociągnięcie, traktowałam włosy bardzo delikatnie, mimo to zauważyłam że stały się naprawdę mocniejsze. I chociaż włosy dalej mi wypadały, to już nie w takim stopniu jak wcześniej. Gdy zaczęłam używać WAXu, ilość włosów na szczotce zaczęła się naprawdę zmniejszać. Po miesiącu stosowania Jantaru z czystą przyjemnością stwierdziłam że na głowie mam masę sterczących włosków, a na zakolach pojawił się delikatny meszek. Teraz jestem w trakcie drugiej serii, i co jakiś czas proszę moją mamę by zmierzyła mi metrem krawieckim długość całych włosów, jak i długość od końca łopatek w dół. Efekty są imponujące :D Ostatnio mama naliczyła mi 3 cm za łopatki więc jeśli mówię o kuracji 7 tygodniowej, a mogą mi do końca marca jeszcze urosnąć (dwie serie i tygodniowa przerwa) to mogę z czystą przyjemnością powiedzieć Wam że efekty są naprawdę super i gorąco Wam polecam stosowanie Jantaru.


DOSTĘPNOŚĆ
Ciężka. Bardzo ciężko jest dostać stacjonarnie, więc polecam Wam internetowe apteki i allegro:)

Idę korzystać ze słoneczka i na Wasze komentarze odpiszę wieczorem!:)

Na ratunek włosom #6! Olejek Alterra.

4 marca 2012

Witajcie kochane :)
Dzisiaj obiecana recenzja olejku Alterra Limonka & Oliwka którego używam do olejowania włosów. Na wstępie powiem że czeka na Was recenzja Jantaru, no i za jakieś trzy miesiące Seboradin Lotion Niger;) Na razie mam na oku kosmetyki Miyo które bardzo chciałabym wypróbować, chociaż jeden!:)
No i oczywiście poszłabym na jakieś zakupy, bo wprawdzie dorodnego shoppingu nie miałam od października…
No ale zaczynamy :)


ALTERRA LIMETTE & OLIVE
Zacznę od opakowania, a dosłowniej od buteleczki w jakiej znajduje się kosmetyk. Buteleczka jest bardzo wygodna, łatwo z niej wydobyć olej, jednak troszkę się obawiam ponieważ jest szklana. Strata olejku byłaby dla mnie no szczerze mówiąc, dotkliwa. Ale nie jest źle, więc nie marudzę.
Wydobycie tego cudownego specyfiku również nie jest trudne – ja wylewam sobie odrobinę na ceramiczny talerzyk aby nie przesadzić, i dopiero olejuję. Z buteleczki olej nie kapie, żeby go wydobyć potrzeba raczej ludzkiej ingerencji – raz przewrócił mi się na pralce i nie wylało się nic. Jak dla mnie ot co – niekapek ;)

ZAPACH?
Nie limonka, nie cytryna – zwykły cytrus, coś pomiędzy. Kojarzy mi się z latem, ze słodkimi owocowymi deserami gdzie więcej jest cukru niż owoców wchodzących w skład. Mojej mamie natomiast na początku kojarzył się ze zdechłą rybą ;) Potem przeszło ;D Odczucia są różne, ale da się przyzwyczaić i wyczuć właściwy zapach. Nie jest zły, z początku dusi, ale potem jest dobrze.


DZIAŁANIE.
Stosowałam zarówno do włosów jak i do ciała. Więc może to opiszę;)

Włosy.
Po olejowaniu włosów i skalpu zawsze myję włosy szamponem bez SLS (również Alterra) i zauważyłam wiele pozytywnych rzeczy:
skóra głowy jest nawilżona, nie wydziela już takich ilości łoju jak wcześniej więc nie mam tak szybko przetłuszczonych włosów, pozbyłam się problemu łupieżu.
włosy są nawilżone, mięsiste, ładnie błyszczą. Przede wszystkim są mocniejsze;)
I UWAGA. Na końcówki i zakola przeznaczam olejek rycynowy. Końcówki nie są w tak tragicznym stanie jak mogłyby być bez żadnego olejowania, zakola mi zaczęły zarastać – to wina nie tylko olejku rycynowego ale i Jantaru. Uwielbiam mój jeżyk;D

Ciało.
skóra na ciele jest nawilżona i miękka. Oczywiście jeśli oleju nie skąpimy, ale i nie przesadzamy ;) Ważne jest nawilżanie od środka, picie wody, soków. Wtedy efekty są naprawdę super!:)
czasem używam go do twarzy gdy jest mega sucha. Bardzo mi pomógł, praktycznie efekty daje takie jak krem Nivea.
używam go do oczyszczania twarzy olejami. W połączeniu z olejkiem rycynowym daje super mieszankę – cera choć ściągnięta, jest naprawdę nawilżona i fajna. Nie musze po tym smarować twarzy kremem :)

DOSTĘPNOŚĆ I CENA.
Olejek znajdziecie wyłącznie w drogeriach Rossmann, a jego cena waha się od 13 do 17 zł. Zależy czy traficie na promocję, ja bym radziła szukać ;D

 

Starałam się napisać jak najkrótszą recenzję bo wiem że nie przepadacie za długimi wypracowaniami, hi hi ;D Ciężko mi było ale ujdzie.
Achh, korci mnie żeby iść na te zakupy, ale przecież mam pewien cel. Jednak lepiej jest mieć w czym chodzić, nie cierpiąc potem że nie ma się w co człowiek ubrać;)
Przepraszam Was że ostatnio nie piszę tak często, ale szkoła zabiera mój czas, i jestem bardzo zmęczona.
I jeszcze jedno. Na dole strony utworzyłam tagi, gdybyście czegoś szukały to macie to w zasięgu ręki!:)

Na ratunek włosom #5! Olejowanie włosów.

1 marca 2012

Witajcie dziewczęta!:) Dzisiaj pierwsza, obiecana, marcowa notka zawierająca fotorelację z olejowania włosów w weekendy na przełomie stycznia i lutego i w samym lutym :) Mam nadzieję że Wam się spodoba, będziecie zadowolone i zmotywuje Was to do pielęgnacji o włosy ;D
Na wstępie powiem Wam że przed olejowaniem wiedziałam że moje włosy są zniszczone, ale nie wiedziałam że są w aż tak złym stanie.. zaraz same zobaczycie!:)
Ps. No i oczywiście te blond - żółte końce to efekt schodzenia do naturalnego koloru :) Po prostu na niższej partii włosów mam farbę a nie chcę ścinać ich bo szkoda mi długości.

Bardzo proszę abyście czytały dokładnie info pod każdym zdjęciem ponieważ jest tam wszystko, nic nie pominiecie i zaczaicie o co chodzi i że moje hery nie były od razu idealne :)

Mała informacja - włosy olejowałam nie tylko w weekendy ale i przez dwa dni w tygodniu - same włosy bez skalpu.


PIERWSZE OLEJOWANIE , 29 stycznia 2012 r.


Jak widać włosy wyglądają całkiem ładnie. Są wygładzone, ładnie się układają, nie ma praktycznie mowy o żadnych wadach może z wyjątkiem tych kilku odstających końcówek… TYLE ŻE - wtedy jeszcze użyłam szamponu z SLS, jedwabiu a włosy wysuszyłam i ułożyłam ładnie. Myślałam że to im nie szkodzi, nie miałam racji… Postanowiłam się o tym przekonać w następnym tygodniu.


DRUGIE OLEJOWANIE , 4 lutego 2012 r.


No i tutaj cała, naga prawda którą pokazał szampon z SLS (spłukał wszystko, nawet dobroczynne składniki z oleju) i naturalne suszenie, zero silikonów i innych tym podobnych. Po raz pierwszy zobaczyłam w jakim stanie są moje włosy przez suszenie, brak odżywiania (w listopadzie, bodajże grudniu odstawiłam przecież WAX i ich nie odżywiałam tak dogłębnie). Były tak suche, szorstkie, a do tego elektryzowały się tak że przeraziłam się na maksa. Ale przynajmniej zauważyłam jak się układają naturalnie bez stylizacji. Czekając na paczkę z Jantarem przyrzekłam sobie że z czasem ograniczę suszenie do minimum albo będę suszyć chłodnym powietrzem tylko w szczególnych wypadkach.


TRZECIE OLEJOWANIE , 12 lutego 2012 r.


Tutaj już po paru dniach stosowania Jantaru kiedy włosy już dochodziły do ładu, do składu. Po całonocnym olejowaniu włosy umyłam zwykłym szamponem (no trudno już…), potem z daleka lekko podsuszyłam u nasady (chłodne powietrze) ponieważ to ułatwia mi aplikację wcierki Jantar. Tutaj stan włosów po olejowaniu, wcierce Jantar (skóra i końcówki) i naturalnym suszeniu. Jak widać nie było tak źle, a w zasadzie było naprawdę dobrze ponieważ włosy odzyskały blask. W końcu ten naturalny blask!:)

CZWARTE OLEJOWANIE , 18 lutego 2012 r.


Włosy mięsiste, pełne blasku i życia - to efekt intensywnej pielęgnacji olejami w weekendy i 2 dni w tygodniu + wcieranie Jantaru… oraz używanie szamponu Alterra bez SLS po olejowaniu. Cenne składniki zostały na włosach a ja myślałam że ze szczęścia po prostu w kosmos wyskoczę!!:) Nigdy nie wyglądały tak pięknie jak wtedy, a do tego ten naturalny skręt…:) Dziwny, ale naprawdę piękny!!:) Pomijając te dzikie końce to jest się czym zachwycać;D

PIĄTE OLEJOWANIE , 25 lutego 2012 r.


Tutaj już troszeczkę mi zdziadziały, miałam ciężki tydzień. Ale mimo to mi się podobają bo błyszczą się i to naprawdę widać :) Myłam je szamponem bez SLS i wcierałam w skórę Jantar, zresztą robiłam to codziennie od jakiś niecałych 3 tygodni :) Dały też czadu z długością ale to już „wina” Jantaru ;D
Mierzone na mokro pod prysznicem miały długość 46 cm!

PODSUMOWANIE

Na początku olejowania zauważyłam mnóstwo włosków różnej długości które rozsiane są po całej głowie, zauważyłam również baby hair :) ciężko się dziwić skoro już od dawna nie farbuję i po prostu czupryna mi się zagęszcza :) Włosy dzięki olejowaniu zyskały blask i lepszą kondycję.

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.