Pierwszy raz z nowym aparatem raczej nie był udany. Dzień był pochmurny, było ciemno, buro i ponuro. Oczywiście mogę rzec, że na koniec wszystko wyszło ładnie, ale jak zwykle jest jedno ale... Szumy. Nienawidzę szumów na zdjęciach! Doprowadzają mnie do szewskiej pasji. Razem z moim chłopakiem nie znamy się jeszcze na takim sprzęcie więc ustawiliśmy go tak jak umiemy - większa jasność, wyższe ISO, tryb pochmurnego dnia i do tego zabawa z przysłoną. A potem jeszcze kombinowanie w programie graficznym. Jaki jest wniosek?
A taki, że w przyszłości koniecznie MUSIMY zainwestować w jaśniejszy obiektyw, bo dostanę szału. No chyba, że w porę poznam możliwości naszego KIT-u, przyzwyczaję się i polubię go tak jak moje poprzednie cyfrówki. To tyle w tym temacie.

Kilka słów o stylizacji - po raz pierwszy od wielu lat mam na sobie bezrękawnik i muszę stwierdzić, że jak na tak chłodny dzień, było mi w nim naprawdę przyjemnie. Oczywiście kurtka schowana w wózku Juleńki okazała się niezbędna na wieczór, ale cóż poradzić kiedy takie są uroki listopadowej pogody. Do tego wygodna, bawełniana koszula w kratę oraz boyfriendy - cały set określony przez mojego chłopaka mianem "luzackiego na maksa". 
Jak Wam się podoba?

koszula Frontrowshop / bezrękawnik SHEINSIDE / spodnie Frontrowshop / torba Persunmall / trampki Converse / zegarek Wellington