Gdybym mogła, to przygotowałabym ten wpis przed weekendem majowym! Trochę ubolewałam nad tym, że nie dałam rady zrobić go właśnie wtedy gdy jeszcze tyle osób nie pisało na ten temat, ale... chyba los chciał bym poczekała z tym i teraz wiem dlaczego - mam Wam po prostu co pokazać! Dzisiaj opowiem Wam co nie co o naszym balkonowym ogródku i miejscu przy którym z rodziną genialnie się relaksujemy :)

Jestem osobą która spędziła wiele lat w domku z ogródkiem i gdy tylko się wyprowadziłam, marzyłam o tym by pewnego dnia zagospodarować sobie balkon dokładnie tak, jak zawsze chciałam. Gdybym miała zabudowany balkon to pewnie bym się skusiła na dywany i cieplejszy wystrój, niestety nasz balkon jest przestrzenią otwartą która wymaga odpowiednich do tego warunków (na podłodze są kafelki, więc nic nie nasiąka jak w przypadku betonowego balkonu mojej mamy który po każdym deszczu jest mokry przez wiele godzin). Przy urządzaniu tej przestrzeni musieliśmy podejść do tego praktycznie i na miarę możliwości naszych, jak i tego miejsca. Jest skromnie, ale nam to bardzo pasuje bo dzięki takiemu delikatnemu wystrojowi mamy wieczorami cudowną i romantyczną atmosferę:)


Przy urządzaniu miejsca do wypoczynku postawiliśmy na meble ogrodowe TÄRNÖ z Ikei. Mieszkamy daleko od sklepu więc zestaw kupowaliśmy na Allegro - mieliśmy tego pecha, że czekaliśmy na nasze zakupy przez miesiąc czasu... Myślałam, że dostanę kota, byłam mega wściekła! Meble wymagały jeszcze lakierowania dzięki któremu mają piękny kolor i delikatny blask. Uwielbiam te meble, są dla mnie perfekcyjne - skromne i delikatne - dokładnie to, co lubię najbardziej. Miły czas spędzony dzięki nim wynagradza mi długie oczekiwanie.
Jako że deseczki od krzeseł nieco wżynały nam się w uda, musieliśmy dokupić poduszki na krzesła. Nasze pochodzą z Tk Maxx i są po prostu genialne! Są mięciutkie, można je przywiązać do krzeseł, a do tego mają obustronny wzór!


Meble ogrodowe to jednak nie wszystko! Moim drugim marzeniem był mini ogródek balkonowy. Zawsze chciałam mieć dostęp do świeżych ziół i przy tym wydać na to niewiele. Organizacja ogródka balkonowego okazała się bardzo tania i jak dla mnie była to jedna z najlepszych decyzji jakie mogłam podjąć - sadzenie ziół, sałat czy pomidora sprawiło mi wiele frajdy i satysfakcji!:)


Powiem Wam, że jest jedno "ale"...;) Tak wyglądał nasz mini ogródek dwa tygodnie temu - w tym czasie wyskubaliśmy prawie całą rukolę, kapustę Pak Choy i szpinak. Do tego wszystko zakwitło a wokół donic non stop latają pszczoły!:)


Na pierwszy ogień pójdzie nasza doniczkowa Pak Choy :) Nie wyrosła nam typowa kapusta... raczej łodygi z liśćmi. Niestety przy sadzeniu myślałam, że nie wszystko zakiełkuje (rzadko kiedy udało mi się cokolwiek wyhodować i utrzymać to przy życiu:P) i sypałam nasion ile się da, ale okazało się zupełnie inaczej! I choć następnym razem będę rozważniej sadzić Pak Choy to teraz wykorzystam to co mi wyrosło - delikatniejszą i subtelniejszą wersję która nie wymaga długiej obróbki cieplnej i mogę z niej zrobić sałatkę :) Ma przy tym swój smak i aromat a także pięknie wygląda na daniach!


Tutaj możecie zobaczyć rukolę z której jestem najbardziej zadowolona! Uwielbiam rukolę i mogłabym ją jeść cały czas bo jej smak jest po prostu cudowny - jak dla mnie perfekcja! Obecnie zrywam listki z wysokich już łodyg, bo są najbardziej aromatyczne i co najfajniejsze - są po prostu śliczne!:)


Natka pietruszki i mięta zielona... Podstawa w naszej kuchni.


Szczerze wątpiłam w to, czy uda nam się wyhodować koperek. Gdy próbowaliśmy tego za pierwszym razem, to nic nie wyszło! Teraz po prostu musiało się udać bo postawiliśmy na lepszej jakości nasiona. Nasz koperek jest bardzo aromatyczny i smaczny.


Sałata lodowa zasadzona raczej na próbę... Od tak;) Miałam taki kaprys! Ze szpinakiem było tak samo - pomimo to nawet ładnie urósł i mogłam wykorzystać go do sałatek!:)


Własny krzak pomidora to było coś o czym marzyłam od dawna... Zawsze chciałam mieć swoje pomidory i czuć ten cudowny zapach który one wydzielają. Sklepowe pomidory nie umywają się do naszego balkonowego który jest naprawdę cudowny!:) O krzak pomidora dbałam szczególnie zwracając uwagę na dosłownie wszystko - czy wiatr mu za bardzo nie przeszkadza, czy jest dobrze podwiązany, czy nie ma za sucho, za mokro, no po prostu obsesja ;)


A tutaj takie zioła, które miały szczególny problem z wyrośnięciem - szczypiorek, bazylia, bazylia czerwona i tymianek - raz omal nie zabiła ich mocna ulewa, za drugim razem zaszkodziła aluminiowa osłonka doniczki. Dobrze jednak, że udało się coś z nich uratować!


Balkonowy ogródek nie był jednorazowym wydatkiem, więc spokojnie dokupowaliśmy to, czego nam było trzeba nie przejmując się kosztami. Wyszło nam o wiele taniej, niż jakbyśmy mieli kupować świeże zioła i sałaty w sklepie! 
Koszt nasion jest niski - mniej więcej złotówka za saszetkę nasion to mała kwota, nawóz uniwersalny który bardzo nam pomógł to około 6 zł za butelkę w sklepie ogrodniczym - my do tej pory kupiliśmy trzy butelki.. Do tego doniczki - małe za około 1 zł za sztukę, duże prostokątne po około 7 zł i większe zielone po 9.... Dzięki temu wszystkiemu udało nam się stworzyć coś fajnego a efekty przewyższają nasze oczekiwania!:) Jesteśmy bardzo dumni z naszej balkonowej uprawy, szczególnie dlatego, że zadbaliśmy o nią sami!:)
Miejsce do wypoczynku i mini ogródek to zdecydowanie coś z czego jestem naprawdę zadowolona. Dzięki temu bardzo lubię spędzać czas na balkonie i to nie tylko w dzień!:)

A Wy próbowaliście sił w urządzaniu przestrzeni na balkonie?:)