Pilomax REGENERACJA

22 stycznia 2014

Pamiętacie wpis w którym relacjonowałam spotkanie bloggerek z Warszawy i okolic?:) Pokazywałam także to, co wpadło w moje ręce i co zamierzam testować. Wśród produktów do przetestowania, była seria Pilomax 'Regeneracja' której skuteczności byłam pewna w 100%. Czy zachwyciła mnie?  A może któryś z produktów uważam za zbędny? O tym dowiecie się w tym wpisie!:)


 Seria REGENERACJA to trzy kroki do pięknych włosów. Jest to seria przeznaczona do włosów farbowanych, ale na spotkaniu zapewniono nas, że posiadaczki naturalnych włosów również mogą używać tej serii bez żadnego problemu. Tak więc bez skrępowania rozpoczęłam 'regenerację' i dwa razy w tygodniu miałam okazję obserwować efekty jakie daje mi stosowanie tych produktów. Postanowiłam przedstawić Wam poszczególne składy i opisać swoje wrażenia.


Szampon (dokładne oczyszczenie):

Aqua - woda
Sodium Laureth Sulfate - detergent
Cocamidopropyl Betaine - detergent o łagodniejszym działaniu, substancja pianotwórcza, poprawia jakość piany
Cocamide Dea - substancja myjąca i pianotwórcza, poprawiająca jakość piany
Glycol stearate – emulgator
Panthenol - prowitamina B5
Polyquaternium-7 – antystatyk
Glycerin - gliceryna
Disodium Edta - stabilizator, konserwant
Citric Acid - kwas cytrynowy
Sodium Chloride - powoduje wzrost lepkości kosmetyku
Parfum - zapach
Benzyl Alcohol - konserwant, zapach, rozrzedzacz (regulator lepkości)
Methylchloroisothiazolinone - konserwant
Methylisothiazolinone – konserwant
Linalool – składnik kompozycji zapachowych
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych
Butylphenyl methylpropional  - składnik kompozycji zapachowych
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowych
CI:19140 - barwnik
CI:42090 - barwnik

Szampon ten posiada przede wszystkim piękny, kwiatowy zapach. Ma płynną, lejącą konsystencję i przeźroczysto biały odcień. Podczas masowania włosów i skóry głowy piana powstaje bardzo łatwo dzięki czemu włosy można umyć naprawdę dokładnie. Nie oczekuję od szamponu niczego szczególnego - chcę by był skuteczny w oczyszczaniu i tylko na tym mi zależy. Nie mam zastrzeżeń do tego produktu.

Maska (odżywienie, wygładzenie, lśniący kolor, wypadanie):

Aqua - woda
Cetearyl Alcohol - emolient, wygładzacz, zmiękczacz
Behentrimonium Chloride - konserwant
Panthenol - prowitamina B5
Parfum - zapach
Hydrolized keratyn - keratyna (białko) - nawilża, odbudowuje, nabłyszcza
Equisetum Arvense (Horsetail) Extract - ekstrakt ze skrzypu polnego
Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Extract - ekstrakt z rumianku
Lawsonia Inermis (Henna) Extract - ekstrakt z henny lawsonia
Phenoxyethanol - konserwant
Ethylhexylglycerin - konserwant pochodzenia naturalnego, humekant (działanie nawilżające)
DMDM Hydantoin - konserwant
Illicium Verum (Aniseed) Fruit Oil (Badian Właściwy) - olejek eteryczny wykorzystywany jako naturalny zapach
Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil - olejek z owoców drzewa bergamotowego, działa antyseptycznie, substancja zapachowa, zmniejsza łojotok
Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil - olejek z kwiatów drzewa pomarańczy gorzkiej, działa oczyszczająco i kondycjonująco na skórę
Styrax Benzoin – żywica (działanie antybakteryjne, przeciwzapalne – inf. znalezione w słowniku INCI)
Hexyl Cinnamal - zapach

Ilekroć nakładałam tą maskę na skórę głowy to miałam upierdliwe wrażenie, że już jej używałam. Ostatnio sprawdziłam skład, i... jest to ta sama maska (WAX) której używałam ponad rok temu. Poczytałam troszkę w internecie - niektórzy mówią, że jest to ten sam produkt lecz w innym opakowaniu, ale na stronie Pilomaxu są to dwa oddzielne produkty. Szkoda tylko, że nie zastanowiłam się nad tym wcześniej, bo na pewno nie trzymałabym tego produktu 10 minut na głowie. Przeznaczyłabym na to ponad godzinę jak zazwyczaj! Szkoda produktu, poważnie.
Co mogę o nim powiedzieć? WAX zawsze lubiłam, nie mam zastrzeżeń. Na tej masce (!) seria regeneracyjna mogłaby się zakończyć...

Odżywka (nawilżenie, ochrona, wygładzenie):


Aqua - woda
Phenoxyethanol – konserwant
Polysorbate 20 - emulgator
Dmdm Hydantoin - konserwant
Amodimethicone – emolient, tworzy film na powierzchni skóry i włosów
Cetrimonium chloride - substancja kondycjonująca włosy
PEG-12 Dimethicone – emulgator, silikon
Polyquaternium-11 – antystatyk
Parfum – zapach
Tocopheryl acetate – przeciwutleniacz
Cyclotetrasiloxane – silikon
Trideceth-12 – emulgator
Cyclopentasiloxane – emolient
Sodium Benzoate – konserwant
Linalool – składnik kompozycji zapachowych
Geraniol - składnik kompozycji zapachowych


Jak dla mnie ta odżywka jest kompletnie niepotrzebna. Gdy dwa produkty sprawują się bardzo dobrze, a to mało powiedziane bo drugi jest po prostu świetny, to trzeci musi wszystko zepsuć! Jedyne co jest dobre w tej odżywce to substancja kondycjonująca włosy, ale co z tego, jeśli reszta to silikon, substancje tworzące film na powierzchni włosa, konserwanty? Antystatyk dość słabo spełnia swoją funkcję i włosy wcale nie przestają się elektryzować. Jak dla mnie każda odżywka powinna dostarczać cennych substancji, poprawiać wygląd włosa, wpływać na jego kondycję, nie tylko wizualnie ale też jakościowo! Po tej odżywce mam jakieś takie suche, matowe włosy - wydaje mi się że to przez silikony - moje włosy nie tolerują tego wszystkiego - jeden wystarczy, ale dwa, trzy? Nie ma mowy. Silikony, konserwanty, substancje zapachowe - nie tego oczekuję od odżywki.
No i oczywiście nie zrobiła tego co zapewnił producent - nie nawilżyła mi włosów.


Zdjęcie z lampą błyskową, i bez. Na prawym zdjęciu widać stan włosów w świetle dziennym - można zauważyć strączki, przesuszenie i to, że włosy sprawiają wrażenie przeciążonych...


Włosy wyglądają tak jakby straciły blask.
Widać, że są w porządku, ale to nie jest mój włosowy ideał. Odżywka leci już do kosza bo wcale mi nie służy.

Jaka jest moja opinia?
Moim zdaniem tylko szampon i maska nadają się do tego by ich używać. Szampon dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy pozostawiając przy tym piękny zapach, działanie i jakość WAXu w tubce (:P) nie podlegają żadnym wątpliwościom skoro jest to mój ulubiony produkt. Odżywka w sprayu niweluje jednak cały dobry efekt i jak dla mnie nie nadaje się do niczego.

Nasze pierwsze pół roku

17 stycznia 2014

Tak nam wmawiali, że nie damy sobie rady. Że ja nie skończę szkoły, nie zdam egzaminów, że koszty wszystkiego pochłoną nas bez reszty i skończymy marnie. Twierdzili, że nie jesteśmy gotowi do nocnego wstawania czy pierwszej gorączki a mój optymizm i wiara w to, że będzie ok były brane za szaleństwo. Jak dla nich byliśmy dwójką małolatów nie mających nic w głowach, którym pisane było ekspresowe rozstanie – najlepiej jeszcze w okresie ciąży! Nie rozumieli, że nie każdy ma taką samą wizję życia jak oni – to, że my żyjemy inaczej kłóciło się z ich wpojonym przez świat schematem. Kłócili się, dokuczali, nie szczędzili niemiłych słów.

Większością byli jednak ci, którzy wspierali nas na każdym kroku! Chociaż niczego nie oczekiwaliśmy, pomagali, byli przy nas ciągle. Wiedzieli, że jeśli zapewniliśmy ich, że sobie poradzimy, to tak będzie! Że nie rzucamy słów na wiatr i jeśli coś sobie postanowimy, tak się stanie. Przekonali się, że nam można wierzyć ponieważ nie dajemy plamy, odpowiedzialność bierzemy za wszystko co robimy i działamy konsekwentnie.

Obecnie żyjemy sobie spokojnie z Juleńką we trójkę i mamy się nieźle! Zmagamy się z problemami dnia codziennego i uczymy się siebie nawzajem. Cieszymy się z małych rzeczy i nie przejmujemy się błahostkami, nie zamartwiamy na zapas. Czerpiemy radość z tego, że jesteśmy razem i celebrujemy każdą wspólną chwilę!:)

Miał być długi i poważniejszy wpis a skończyło się na luźnych przemyśleniach – brak sprzętu robi swoje, ale to nawet dobrze! Pierwsza wersja tego wpisu była do bani. Poważnie :)


Wczoraj Juleńka skończyła pół roku! Strasznie szybko zleciał ten czas – dopiero co tuliłam ją na sali porodowej, a teraz?:) To już taki duży maluszek!;D


Mojej dziewczynce buzia się nie zamyka! Uwielbia robić pierdzioszki ustami, rano budzi mnie łapaniem za nos, w nocy gada po karmieniu, a ostatnio się śmieje – i to tak całkiem prawdziwie!;D
Uwielbia zabierać tatusiowi okulary, oglądać telewizję i słuchać muzyki, wsadza do buzi wszystko co ma pod ręką, non stop gryzie palce i do tego tak śmiesznie się przemieszcza!:D
Wcina zupki, kaszkę, przepada za gotowanym jabłuszkiem a gdy towarzyszy mi przy gotowaniu to koniecznie musi glumać chlebek :)
Ciągle wyciąga do nas rączki i chce się przytulać!:) Lubi łaskotki, „akuku!” i białego, pluszowego szczurka!
To najcudowniejszy słodziak na ziemi który wynagradza mi wszystko – zmęczenie, rozstępy, ból i wszelkie niedogodności!


Nie ma nic większego niż miłość pomiędzy dzieckiem i rodzicami :) Julka, jest dla nas największym, najprawdziwszym, upragnionym szczęściem!:) Z każdym dniem kochamy jeszcze bardziej i nic już tego nie zmieni ❤️

Gdybym miała wybierać, to bez wątpienia wybrałabym obecne życie. Rodzina to dar, najcenniejszy na ziemi. Bez wątpienia :)

Bobbi Brown • Perfekcyjny makijaż

6 stycznia 2014

Witam Was wszystkich serdecznie! Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją która była w planach od dawna i nareszcie doczekała się realizacji :) Tym razem ‘pod ostrze’ poszła książka „Perfekcyjny makijaż” autorstwa Bobbi Brown. Jakiś czas temu wykreśliłam tą książkę ze swojej chciej listy. Od dawna byłam ciekawa treści w niej zawartych i wreszcie ją zdobyłam. Czy ta książka była warta tego, aby ją przeczytać?:) O tym dowiecie się w tym wpisie.


Bobbi Brown to słynna makijażystka oraz założycielka marki Bobbi Brown Cosmetics. Po ponad dwudziestu latach w świecie makijażu napisała książkę zawierającą wiele porad i instrukcji dla kobiet oraz osób które chcą się zawodowo zajmować wizażem.


Zacznę przede wszystkim od tego, że zanim przeczytałam tą książkę jednym tchem, to przeglądałam ją paręnaście razy – zaglądałam do niej głównie w poszukiwaniu makijażowych ciekawostek. Otwierałam książkę gdy chciałam się nauczyć idealnego malowania ust, podkreślania policzków różem, ale także po to, by wiedzieć  jak pomalować ładnie powiekę oraz zrobić kreskę na oku (co mi idzie niezbyt dobrze bo nie robię tego na co dzień i nie mam wprawy). Chciałam dowiedzieć się kilku drobnostek i zobaczyłam, jak wiele błędów popełniłam do tej pory. Dzięki Bobbi Brown nie tylko poprawiłam swoje błędy ale i zaczęłam chętnie eksperymentować z kolorami. Książka tej kobiety to wielka zachęta nie tylko dla takich szarych myszek jak my, ale także dla profesjonalnych makijażystów którzy chcą odnieść sukces w tym kierunku.


Czytając „Perfekcyjny makijaż” poznałam wszystkie rodzaje pędzli i akcesoriów do makijażu twarzy, dowiedziałam się jaki jest dopuszczalny czas użytkowania m.in. tuszu do rzęs czy szminki. Upewniłam się w tym, że świetnym sposobem na piękną skórę jest zdrowe odżywianie, sport, sen ale także unikanie stresu. 


Bobbi Brown zdradza nam w jaki sposób prawidłowo wykonać demakijaż czy nałożyć krem na cerę. Dowiemy się jak skompletować kosmetyczkę na różne okazje i co powinno się znajdować w niej na co dzień. W książce tej znajdziemy też instrukcje do wykonania różnych makijaży, trochę metamorfoz, rozdział poświęcony analizie skóry i jej dokładnej pielęgnacji, opis wszelkiej maści specyfików i co najlepsze dla osób zainteresowanych wizażem – część dla profesjonalistów zawierająca rady jak wejść do branży, jaki kierunek wybrać i jak działać by być na fali. Bobbi szczegółowo opisuje co powinno się znaleźć w kuferku każdego makijażysty i jak powinno wyglądać jego portfolio.
Co ciekawe, w książce znajduje się bardzo ciekawy rozdział dotyczący historii makijażu :)



Myślę, że jest to świetna książka do której można zaglądać codziennie. Osobiście nie przepadam za oglądaniem make – upowych tutoriali w internecie – głównie dlatego, że wolę czytelne instrukcje niż ‘relacje na żywo’. Zaglądając codziennie do ciekawej książki uczę się szybciej i jest to dla mnie zdecydowanie lepsza forma niż krótkie video tutoriale.
Muszę Wam też powiedzieć, że rady dotyczące pracy w świecie makijażu idealnie sprawdzą się też w innych zawodach.

Książkę Bobbi Brown polecam w szczególności amatorkom i osobom które jeszcze się nie wybiły w zawodzie wizażsty/makijażysty- w oczy rzuciły mi się głównie podstawy, nie znajdziecie tam trików dla zaawansowanych makijażystek lecz wspomniane wcześniej porady dt. pracy w zawodzie.
Polecam Wam serdecznie tą książkę.


Swój egzemplarz zamówiłam w sklepie internetowym Lady Make Up.

Czy książka mnie pochłonęła?:)
Zdecydowanie!


Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.