Przez 5 lat zapuszczałam włosy. No może trafniej będzie jak powiem, że trwało to 3 lata. Wcześniej przecież pozbywałam się zniszczeń jakie powstały przez nadmierną koloryzację oraz nieodpowiednią pielęgnację włosów i skóry głowy. Było ciężko, ale włosy rosły! Niestety ich wzrost kończył się w okolicach talii a ja miewałam z nimi co rusz jakieś problemy. Coś okropnego, i na dłuższą metę bardzo wkurzającego. Nie skłamię jak powiem, że ciągła walka o perfekcyjny wygląd włosów w końcu mnie zmęczyła, bo ile można, jak nie ma spektakularnych efektów o które tak się starało?


Mimo wszystko moje długie włosy nie były brzydkie. Błyszczały, były miękkie, i co najlepsze - naturalne!  Bardzo o nie dbałam, do lata 2014 często olejowałam, potem olejowałam mniej ale dalej starałam się o nie dbać. Niestety kiepska woda w miejscu w którym mieszkam zdecydowanie mi nie pomagała, a mi coraz ciężej było zadbać o świetną kondycję włosów. Niedokrwistość która mnie dopadła sprawiła, że włosy zaczęły mi wypadać. Znajdowałam je wszędzie.


W kwietniu włosów było mniej o prawie 0,5 cm w obwodzie! Wcześniej miały 7 cm, teraz mniej... Powiedziałabym, że obecnie mają 6,7 cm... Jest to drastyczne, szczególnie dla posiadaczki cienkich włosów. Nawet jeśli ma się ich dużo i wcale tego nie widać... Dla włosomaniaczki każda różnica może być spora :))


Pewnego razu zaczęłam interesować się fryzurą zwaną long bobem, w skrócie "lobem" ;) Stwierdziłam, że jest bardzo twarzowa i postanowiłam pooglądać różne jej odsłony, m.in. na Instagramie i Pintereście. Dziewczyny które miały właśnie tą fryzurę wyglądały naprawdę ładnie! Lob świetnie podkreślał delikatne rysy twarzy, dodawał uroku, i był bardzo, bardzo uniwersalny :) Bojąc się ścięcia porównywałam long bob z długimi włosami, ale ciężko było mi znaleźć posiadaczki długich i zdrowych włosów. Dziewczyny oznaczające zdjęcia tagiem #longhair miały najczęściej włosy w złym stanie, co zdecydowanie nie dodawało ani uroku, ani seksapilu. Z dnia na dzień coraz bardziej przekonywałam się do nowego uczesania. Nękana wątpliwościami radziłam się przyjaciółek aż w końcu nadszedł dzień sądu ostatecznego ;)

No dobra, przesadzam. Po prostu miałam umówioną wizytę w salonie fryzjerskim i głupio było mi ją przekładać:D





Wiecie, że obcięcie włosów było dla mnie naprawdę wielką zmianą od lat? Bałam się jej do tego stopnia, że przed strzyżeniem bolał mnie brzuch! I tak było do momentu w którym fryzjerka obcięła mi dwa warkocze (ale o nich zaraz!). Muszę Wam wyznać, że po obcięciu warkoczy poczułam się tak, jakbym pozbyła się ciążącego na mnie od dawna balastu. Jakbym zrzuciła jakiś ciężki wór z kamieniami - zdecydowanie mi ulżyło. To było super! A potem mycie, masaż głowy, strzyżenie, suszenie, układanie... Gdy zobaczyłam efekt końcowy, poczułam się na maksa szczęśliwa i było mi diabelnie lekko! Mało tego, byłam po prostu ZACHWYCONA!:) Decyzja o nowej fryzurze była najlepsza pod słońcem!


Zaraz, zaraz... Ale co z obciętymi włosami?

 
Obcięte pasma przecież mi się nie przydadzą a szkoda, żeby się zmarnowały, co nie? Dlatego postanowiłam przekazać je fundacji Rak'n'roll dzięki której kobiety chore na raka mogą dostać za DARMO perukę z naturalnych włosów. W Otwocku jest salon który ma podpisaną umowę z Fundacją Rak'n'roll ale szczerze powiedziawszy bałam się przekazać włosy właśnie poprzez salon. Gdzieś mi się obiło o uszy, że niektóre salony wcale nie przekazują włosów, i po prostu je sprzedają. Wolałam więc udać się do najzwyklejszego salonu fryzjerskiego i zabrać stamtąd obcięte warkocze. Nie było z tym żadnego problemu a i ja wyszłam usatysfakcjonowana nowym wyglądem.




Swoje warkocze wysyłam na dniach i bardzo cieszę się, że mogę podzielić się dobrem. Bardzo mnie to uszczęśliwia, poza tym... darowane dobro kiedyś wraca:) Jeśli chodzi o moje warkocze, to są po prostu skromne... Udało się mi uzyskać około 27 cm które na pewno przydadzą się do wykonania grzywki czy krótszego uczesania. Zawsze coś!:)




Tak na marginesie - chciałabym coś Wam powiedzieć...
Zacznę od tego, że na kilku blogach i forach (m.in. u Anwen) a także na moim Instagramie padło stwierdzenie, że włosomaniaczki powinny zapuszczać włosy w celu oddania na peruki dla chorych na raka. O ile na moim IG dyskusja miała łagodny charakter, każda ze stron wyjaśniła o co chodzi i najzwyczajniej obyło się bez tragedii (achh te internetowe awantury!), tak w innych miejscach ludzka nadgorliwość przekraczała wszelkie granice. Po pierwsze - granie ludziom na emocjach jest najzwyczajniej w świecie podłe. Wierzcie mi, nikt nie lubi być w żaden sposób przymuszany do czegoś albo nie lubi wjeżdżania na sumienie (bo laska ma piękne włosy a chora na raka nie ma ich wcale). To po prostu jedno wielkie świństwo. Po drugie - dziewczyny zapuszczają włosy dla siebie bo chcą być piękne, i chcą się czuć ze sobą dobrze. Zapuszczanie włosów powinno być przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem. Po trzecie - człowiek aby uszczęśliwiać innych, powinien najpierw uszczęśliwić samego siebie. Po czwarte - jeśli ktoś nie chce oddawać swoich włosów, to po co na niego naskakiwać? Szczególnie na włosomaniaczki. Włosomaniactwo nie kwalifikuje nikogo do jakichkolwiek poświęceń. Ja oddaję swoje włosy tylko dlatego, że szkoda mi wyrzucić ponad 25 cm naturalnych pasm w świetnym stanie. No i wkurzyłabym się, gdyby jakaś cwana fryzjerka sprzedała je i zarobiła na moich włosach kasę -_- Dlatego fajnie by było gdyby fundacja zrobiła z nich użytek. I nie boli mnie to, bo zrobiłam to na totalnym luzie, pewna swojej decyzji.
Zapuszczanie włosów to coś, co robimy zdecydowanie dla siebie, a nie dla kogoś. Oddanie obciętych pasm to świetny pomysł, ale tylko wtedy gdy nie czujemy się z tym źle i gdy nie jesteśmy przymuszane. Jeżeli macie długie włosy w świetnym stanie i nie chcecie ich ścinać, a nagle wyskakuje ktoś i próbuje wzbudzać w Was wyrzuty sumienia przez fakt posiadania pięknych włosów, to powiedzcie mu, żeby się wypchał. Dobre uczynki powinny być robione z Waszej dobrej woli a nie na siłę.

 


Czy odczuwam żal w związku z obcięciem długich włosów?

 
• zdecydowanie nie. W głównej mierze dlatego, że przez okres 3 lat nie udało mi się zapuścić włosów do długości która by mnie w 100% zadowoliła. Od zawsze marzyłam o włosach do pasa, a że moje włosy szybko rosną to byłam święcie przekonana, że szybko uda mi się je zapuścić. Jednak one zatrzymywały się przed talią, i koniec. Ta sytuacja była dla mnie niestety uciążliwa.

• ciężko jest pielęgnować długie włosy. Zwłaszcza te, które nie przepadają za bogatą pielęgnacją a i bez minimalnej pielęgnacji ciężko im się utrzymać w ryzach. Moje włosy wyglądały najładniej do łopatek, a potem zbijały się w strąki. Pomimo nawilżania, odżywiania, dbania o końcówki... Stan wkurzający po prostu max! A teraz? Nawet mi nie wypadają!

• jestem zdania, że sexy włosy, to zdrowe włosy. Nawet jeśli mają być krótkie.  Jest masa krótkowłosych kobiet od których bije ogromny seksapil i pewność siebie. No i te kobiety w krótkich włosach wyglądają po prostu fenomenalnie! I wiecie co? Długie włosy nie będą sexy jeśli będą przesuszone, lub jeśli będą tak jak mi zbijały się w strączki. Powiem Wam, że zazdroszczę dziewczynom które zapuściły włosy do pasa i jednocześnie udało im się doprowadzić je do perfekcji, ale... nie biorę tego do siebie. Nie jest to chorobliwa, wyniszczająca zazdrość. Po prostu innym się udało i tyle. Trzeba się cieszyć z tego, co się ma! A jeśli wygląda się dobrze w tym co się ma, to jeszcze lepiej!

• z krótszymi włosami czuję się bardziej kobieco i poważnie! Oczywiście od dawna nie przejmuję się swoim młodym wyglądem, ale jeśli włosy do ramion mają dodać mi trochę powagi, to czemu nie? Całkiem fajna sprawa! Po wizycie u fryzjera mama moja i mojego ukochanego stwierdziły, że wyglądam o wiele lepiej, poważniej, i w 100% jak kobieta! To dodało mi pewności siebie i jestem w stanie naprawdę stwierdzić, że decyzja o tej fryzurze była piekielnie dobra.

• parę razy zastanawiałam się, czy nie żałuję. Nawet próbowałam to poczuć, ale... nic! Czułam tylko ulgę. I jak na razie nie mam ochoty zapuszczać włosów. Niech sobie rosną, a jak będą za długie, to pójdę znowu do fryzjera :D

 


Jeśli chodzi o moją obecną fryzurę, to po prostu uwielbiam ją m.in. dlatego, że bardzo łatwo jest zadbać o takie włosy. Nie są aż tak wymagające no i jeśli chodzi o pielęgnację to zdecydowanie można zaoszczędzić. Jestem zdania, że pasuje ona każdemu, że jest naprawdę w 100% kobieca. Dziewczyny - jeśli chcecie dokonać jakiś zmian, to gorąco polecam Wam fryzurę typu long bob!