Pospadały już liście z drzew. Wrzosy już dawno przekwitły. Słońce ustąpiło miejsca chmurom i deszczowi. Zrobiło się zimno i szaro. Rozchorowałam się i trochę opadłam z sił. Ale nie jest mi źle, bo tegoroczna jesień zapisała się w mojej pamięci jako jedna z najpiękniejszych :)


Przechodząc do tego co u mnie... Nie wiem jak Wy, ale od tygodnia czuję się totalnie zawieszona. Nie wiem czy to wina choróbska, czy różnych, niefajnych okoliczności. Oczywiście wiem, że to co niemiłe nie trwa wiecznie i w pewnym momencie wróci do mnie optymizm, ale na ten moment nie za bardzo wiem co ze sobą zrobić. Nie mogę powiedzieć, że jest źle bo nie jest, ale jest totalny misz masz - przyjemne i nieprzyjemne na zmianę. Niestety w ponad połowie nie jest to zależne ode mnie, bo to też wina tego, że w ostatnim czasie mam do czynienia z ludźmi nie profesjonalnymi na maxa. Irytuje mnie to, gdy ktoś wychodzi do mnie z propozycją a potem przestaje się odzywać, irytuję się gdy coś jest już ustalone do końca a nagle okazuje sie, że ktoś chce mnie wyrolować, denerwuję się gdy widzę, że ktoś kłamie jeśli w grę wchodzi wspólne działanie. Wkurza mnie każde nie profesjonalne zachowanie. A takich sytuacji jest ostatnio na pęczki.


Jeśli mówić o chorobie - choruję po raz pierwszy od roku, co trwa już bity tydzień i dopiero teraz czuję jakąś poprawę. Ogólnie mam całkiem dobrą odporność więc osłabiło mnie zwykłe zmęczenie. I klops!


Wracając do aktualnej aury - czy u Was też tak pada i wieje? U nas jest koszmarnie, więc bardzo często zaglądam do wpisów wypełnionych kolorowymi zdjęciami. Do dzisiejszego również wrócę na bank!




Jesienne zachody słońca są niezwykle urokliwe. Ich jedyną wadą jest to, że są wczesne. Poza tym nie ma się do czego doczepić. Ostre kolory i tajemnicza mgła przy ziemi robią ogromne wrażenie!




Zapach drewna i gorącej herbaty... Coś cudownego! Uwielbiam moment w którym wchodzę do lasu i oddycham świeżym powietrzem. Uwielbiam moment w którym zaczynam pić ulubioną herbatę. Nie ma nic lepszego jesienią.




Zdjęcia wrzosom robiłam kilka tygodni temu. Zawsze marzyłam o tym, żeby wydobyć z nich to coś... Kolory, głębię, ciepło... Udało się!




Świeczka Wood Wick i robótki na drutach to strzał w 10. Smakowity, słodki zapach i odprężające zajęcie. Komin jaki wydziergałam mojej córci to pierwsza rzecz jaką wydziergałam na drutach. W planach mam kupno włóczek i drutów rozmiar 14, a potem no cóż... Będę dziergać cuda!




Złoto na drzewach. Tegoroczna jesień jest naprawdę wspaniała.




No i mam dla Was teraz coś bardzo fajnego. Co roku, dokładnie w okresie przedświątecznym marka Daniel Wellington ma dla Was świąteczne kody promocyjne do wykorzystania. Jest to fajna sprawa, bo możecie kupić ukochanej osobie świetnej jakości zegarek. Jest to 15% rabatu na hasło DW_smallrosie . Zegarek jest praktyczniejszy niż naszyjnik czy kolczyki a do tego bardzo cieszy oczy! Kod jest ważny do 15 stycznia 2016 r. wysyłka jest tylko i wyłącznie darmowa :)




Parka na zimę była moim głównym celem tej jesieni. Nie rozglądałam się za płaszczami bo obawiałam się, że zakładając grube swetrzysko, miałabym problem z okropnym uciskiem, najbardziej na rękach i ramionach. Parka którą widzicie na zdjęciach jest naprawdę w porządku. Nie jest strasznie gruba bo i tak zakładam dużo pod spód, więc jak dla mnie wystarczająca. Poza tym nigdy nie wiadomo czy zima u nas nie będzie cieplejsza albo czy nie będzie po prostu mroźna więc postawiłam na umiar. I tak ubieram się grubo.

parka TUTAJ




Lody postawiły mnie dwa dni temu na nogi. Bolało mnie gardło (od tygodnia mam stan zapalny, który przeniósł się na krtań) i nic mi nie pomagało. Sięgnęłam po sposób którego zawsze unikałam... I znieczuliłam gardło tak, że ból zmniejszył się do bardzo niskiego poziomu. Na dodatek stan zapalny się zmniejszył. Oczywiście nie polecam jedzenia lodów w pierwszej fazie choroby bo w sumie nie wiecie, jak na to zareagujecie, ale potem - czemu nie? Wirusy i bakterie nie lubią zimna, większość ginie. Niech żyją lody!




A tutaj moje skarby. Zdjęcie wyżej już chyba widzieliście, ale co mi tam, uwielbiam je. Chwytam momenty, tak jest najlepiej. W jednym z następnych wpisów na pewno zobaczycie tego efekty! 




Mam nadzieję, że wykorzystaliście kolorowy, jesienny czas na maxa. To zdecydowanie zapada w pamięć i tworzy najpiękniejsze wspomnienia!