Ten wpis powstaje dzięki temu, że na chwilę zwlokłam się z łóżka. Czuję się paskudnie, nie mogę normalnie mówić, ciągle odksztuszam coś ohydnego, mam katar i temperaturę... Moja wirusówka jest dość oporna w leczeniu, a na dodatek nie chorowałam grubo ponad rok więc czuję się jak przeziębiony, dramatyzujący facet ;D Muszę też swoje odleżeć więc leczenie jeszcze trochę potrwa.
Dziś mam dla Was zdjęcia z naszej małej wyprawy nad jezioro Torfy. Wiele miesięcy temu widziałam w internecie foto materiał znad tego miejsca i pomyślałam, że koniecznie muszę zobaczyć je jesienią.
Miałam nadzieję, że będzie tak pięknie jak w widzianym wcześniej foto materiale, i nie zawiodłam się! Było wspaniale! Na dodatek pierwszy raz w życiu zobaczyłam na własne oczy, jak wygląda jezioro w jesiennej scenerii. Chyba nie muszę mówić, że byłam zachwycona? :)
Chociaż było zimno i trochę zmarzliśmy, to nie żałuję bo cały dzień okazał się być naprawdę fajnym.

Ps. Tym razem pełniłam wyłącznie rolę fotografa więc dziś zero moich zdjęć:D