Owocowy zawrót głowy ❧ Nie mam na nic czasu!

22 maja 2016



Cześć kochani! Mam nadzieję, że już nie śpicie? Myślę, że godzina 12 to już czas na to, by nadrobić zaległości :))
Ale do rzeczy! Nie zdziwię się kochani jak powiecie mi, że dobrze znacie ten stan, gdy nie macie na nic czasu. Naprawdę mnie to nie zdziwi. Nie chodzi nawet o to, że to taki czas... Bo czas to rzecz względna, i tak naprawdę wszystko zależy od nas. Od tego, czy chcemy go mieć.
A ja na ten moment jestem naprawdę bardzo niezdecydowana!


bluzka TUTAJ   /   spodnie @   /   plecak TUTAJ   /   czapka NIKE, Tk Maxx   /   buty Bonprix




Mój planner jest zapełniony po brzegi. Mam miesiąc rozplanowany do przodu. Wszystkie opcje biorę pod uwagę.
Mam też bardzo częste zmiany planów, czasem działam w pośpiechu, czasem po prostu przyspieszam tempo.
Gdy jestem po dwóch tygodniach wypełnionych zajęciami, wpadam w dziwny, nerwowy stan.
Stan w którym na dźwięk dzwoniącego telefonu dostaję szału.
Nie inaczej jest z sms-ami. Dźwięk powiadomień sprawia, że po całym moim ciele przechodzą nieprzyjemne ciarki.
Marzę wtedy o tym, by na tydzień wyrwać się gdzieś, wyłączyć telefon, i pobyczyć się. Czasem to nie jest możliwe, a czasem tak.


Ostatnio mogłam się wyrwać. Może nie daleko, bo byłam w domu, ale bardziej chodzi o to, że oderwałam się od tych wszystkich, absorbujących, i nieprzyjemnych rzeczy. Miałam bardzo miły, wolny tydzień, który wykorzystałam na wyspanie i uspokojenie się. Nie mogę powiedzieć, że naładowałam baterie bo ciężko mówić o tym, gdy ma się w towarzystwie małego, nadpobudliwego człowieka, ale zdecydowanie odpoczęłam psychicznie. A dla mnie odpoczynek psychiczny to coś więcej, niż odpoczynek fizyczny... Bo fizycznie nie odpocznę, jeśli głowa będzie wyczerpana :)) Po tak fajnym tygodniu załatwianie 1000 spraw nie jest dla mnie niczym nieprzyjemnym, a ja sama nie wściekam się z automatu.


Ale do rzeczy. Dlaczego powiedziałam, że jestem obecnie bardzo niezdecydowana? 
Dlatego, że zbliżam się do takiego momentu w którym MOGĘ, ale wiem, że zaraz zacznę odczuwać niemoc i frustrację. Wiem, że jeszcze chcę i muszę podziałać na najwyższych obrotach, ale zdaję sobie sprawę z tego, że niedługo będę miała ochotę walnąć się do wyra i spać całą noc. Streszczając - jeszcze jeden intensywny tydzień, a się wścieknę. Oczywiście to jest przejściowe, jakże inaczej. Ważną rzeczą jest znalezienie dla siebie czasu. Jestem introwertyczką, więc czas spędzony w samotności jest dla mnie najwyższą formą relaksu :D Żeby nie było - bardzo lubię spędzać czas z innymi ludźmi ale uwaga -  z tymi najbliższymi, z tymi których znam i do których żywię pozytywne uczucia. Przy nich umiem odpocząć, i tego się trzymam.


Najlepsza rada na ten stan? Znaleźć BALANS i znaleźć pozytywne strony obecnej sytuacji.
Pozytywną stroną natłoku zajęć jest to, że po prostu mam coś do roboty.
Nie nudzę się.
Rozwijam się, robiąc coś nowego.
A co najważniejsze - nie mam czasu myśleć o zmartwieniach!
A znaleźć balans jest bardzo łatwo :))

A Wy jak radzicie sobie z natłokiem spraw?


Miłej niedzieli :)) Życzę Wam solidnego odpoczynku przed kolejnym, intensywnym tygodniem.
Ściskam!
Marta



Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.