Dlaczego zmiany są potrzebne?

20 lipca 2016



Zakładając tego bloga, nie sądziłam, że konsekwencja zaprowadzi mnie tak daleko. Jestem tutaj prawie 5,5 roku, nie rezygnując z tego, co sobie założyłam na samym początku. Ostatnio pewna osoba mnie za to pochwaliła, dzięki czemu urosłam o 100%. To było tak budujące, że stwierdziłam, że nie ma co się poddawać i w chwilach zwątpienia rezygnować z włożonego w coś czasu, serca, pasji i jakby nie patrzeć, pieniędzy. Warto inwestować w swoje hobby. Faceci lubią lepić modele pojazdów albo kupować ich miniaturki. Kobiety lubią kolekcjonować buty albo kapelusze. Wszyscy uwielbiamy gotować, malować, rysować i nawet zbierać znaczki. Do tego wszystkiego potrzebne są czynniki, które wymieniłam wyżej… Więc dlaczego miałabym nie postępować tak z blogiem, skoro jest moją pasją? Gdybym przekształciła go w biznes, to wierzcie mi, że nie pozwoliłabym sobie na to, żeby zapomnieć, jakie były moje założenia. Rebrandingu raczej tu nie uświadczycie.

Dokładam tutaj cegiełka po cegiełce. Co prawda nie robię tego z hukiem, bo niestety nie wszystko przychodzi mi łatwo. Do tej pory nie miałam warunków na prawdziwy BOOM, musiałam czekać i czasem dawać z siebie jeszcze więcej, niż byłam w stanie. Czasem byłam sfrustrowana i wkurzona, że wszystko szło tak wolno. Jednak zawsze, ale to ZAWSZE, powolne dochodzenie do celu bardzo mnie wzmacnia i sprawia, że bardzo szanuję to, co udało mi się osiągnąć. Doceniam to, co mam i dbam własne dzieło jeszcze bardziej.




Blog założyłam w 2011 roku. Dwa lata później w końcu udało mi się kupić wymarzony aparat. W ubiegłym tygodniu kupiłam obiektyw ,który był moim must have od dawna, ale wciąż rozważałam swój wybór. Postanowiłam również stworzyć grafikę, z którą będę się utożsamiała. Okazał się nią mój najprostszy na świecie portret, który stworzyłam sama, rano po nieprzespanej nocy! Rysunek poszedł do skanowania, potem dodałam mu charakteru w programie graficznym, a na końcu poprosiłam koleżankę o przerzucenie go przez PRISMĘ. Efekt powalił mnie na łopatki! Logo jest w 100% moje i jestem z tego naprawdę dumna:) Zazwyczaj tak jest, że najfajniejsze pomysły powstają ot, tak, z przypadku. Moim przypadkiem był napływ weny twórczej przy kubku gorącej kawy. Kobiety ;)
Postanowiłam odświeżyć takie zakładki jak WSPÓŁPRACA i O BLOGU. Tak bardzo o nich zapomniałam, że gdyby to było możliwe, zarosłyby pajęczynami. Ostatnio też zainwestowałam w nową skórkę bloga, bo miałam dość ciągłego grzebania i poprawek w html. Po prostu nie mam na to aż tyle czasu, a po nocach też nie chcę siedzieć. Teraz wszystko jest tak, jak chciałam, szablon jest prosty, minimalistyczny i jednocześnie fajnie zorganizowany. Uwielbiam slidery i prosty design. Warto było w to zainwestować, bo wszystko mi pasuje, jest wręcz idealnie. Ale wiecie, co jest najważniejsze? W tym miejscu jest nadal dużo mojego serca.

Siedzę przed laptopem, klepię ten tekst i naprawdę czuję. Czuję się odmieniona, podbudowana, pewniejsza siebie, mam w sobie masę energii. Konsekwencja we wszystkim popłaca. Jest we mnie ekscytacja, ciekawość i chęć poznawania świata. Od dawna tego nie czułam i gdybym miała skrzydła, to z rozpędzenia walnęłabym z całej siły w sufit ;) Oczywiście nie zapominam, że trzeba stąpać twardo po ziemi, ale bez wątpienia warto się uśmiechnąć szeroko, i cieszyć z tego, co się ma.



Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.