Szorstkie włosy po myciu, zbyt minimalistyczna pielęgnacja i ciekawy przyrost, czyli grudniowa aktualizacja włosowa

17 grudnia 2016


Wiecie, że rzadziej umieszczam aktualizacje włosowe, bo stan włosów się nie zmienia i czasem mowa jest tylko o przyroście?
Oczywiście, że wiecie, bo powtarzam Wam to w każdym takim wpisie! Za to teraz Wam gwarantuję, że będą częściej. Serio. Postanowiłam, że nie będę tak zapominać o sobie i w końcu kupię sobie wcierkę. Chociaż z tym zapominaniem o sobie to nie tak do końca... :D Julka jest najważniejsza, więc prawie każdy pieniądz wydaję z myślą o niej, ale sekret tkwi w tym, że jeśli mam kasę którą mogę wydać na kosmetyk do włosów, to... wydam ją na jedzenie. CAŁA JA.

Tak na marginesie, gdyby ktoś pytał o sweterek, zamówiłam go tutaj.


No i tak pozatym, to zapuszczam włosy. A to raczej wymaga aktualizacji, czyż nie? Pewnie, że tak. A co się działo przez 4 miesiące? Bacznie obserwowałam moje włosy i wprowadzałam delikatne zmiany. A to czasem poolejowałam włosy oliwą z oliwek, a to zrobiłam sobie ekstra maskę nawilżającą, a to zaczęłam łykać Calcium Pantothenicum. Boomu nie było, ale zauważyłam, że zaczyna być coraz bardziej czadowo i jeśli się w końcu przyłożę, to mam szansę na naprawdę świetne efekty.
Włosy są w całkiem przyzwoitym stanie. Wiadomo, że dokuczają końcówki i trzeba uważać, żeby nie przeproteinować pasm. Codzienne mycie i stosowanie odżywki z naturalnym ekstraktem stawia je na nogi (ehe). Niedawno nawet zauważyłam pojawienie baby hair co jest dla mnie świetną wiadomością, bo jakiś czas temu zmagałam się z wypadaniem włosów. Pozytywnym zaskoczeniem był także przyrost.



Pielęgnacja? Prosty szampon Timotei, odżywka skrzypowa Joanna, CP i co jakiś czas maska nawilżająca lub olejowanie.


Widzicie włosy na zdjęciach? Niestety ciągle borykam się z ich sztywnością i szorstkością po umyciu i wysuszeniu.  Czy suszę po prostu je zostawiając czy używam suszarki, efekt jest taki sam. Odrost jak widać, błyszczy się a rozjaśnione partie wyglądają na suche. Prawda jest taka, że te partie dochodzą do efektu względnej gładkości dopiero po paru godzinach. Czyli wtedy, kiedy jest już ciemno i zjęcie nie oddałoby prawdziwego efektu :D Mam nadzieję, że uda mi się pasma doprowadzić do dobrego stanu. Jestem pewna tego, że w nowym roku czeka mnie wizyta u fryzjera i podcięcie końcówek, choć mam ochotę powalczyć o długość. W końcu jeszcze niedawno brałam po jednej tabletce CP dziennie, teraz cztery. I muszę mieć wcierkę, najlepiej Jantar. Może coś ruszy :))

Tyle na dziś. Lecę ogarniać coś pysznego na co przepis podam Wam wkrótce. Buziaki!

1 komentarz

  1. Na suche i szorstkie włosy spróbuj uzywać toskanskiej maski planeta organica,jest supi ;3

    OdpowiedzUsuń

Miłe, ciepłe słowa a także szczera, kulturalna, i przede wszystkim - konstruktywna krytyka - wszystko jest dozwolone. To motywuje mnie najbardziej w blogowaniu!:)

Chamstwo i obraźliwe teksty lądują w koszu od razu.

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.