W minionym tygodniu nie spamowałam na blogu postami, bo nie miałam tak wiele czasu i tak na marginesie – postanowiłam w końcu się wyspać. Oczywiście wiązało to się z tym, że nic nie pisałam, ale dzięki temu przespałam AŻ CAŁE 2 noce. Nie jest to szaleństwem, ale na pewno czuję się lepiej niż wcześniej, choć sporo brakuje mi do pełnego odpoczynku. I nie mówię tu o wczasach nad morzem, czy kilkudniowym leżeniu w łóżku. Wystarczy mi wysypianie się i spokojniejszy, uporządkowany tryb życia.

Te 7 dni było spokojne, a początek tygodnia wiązał się z wypiekami. Przyszło też do mnie kilka nowości, z których jestem bardzo zadowolona. Choć miałam ograniczyć zakupy, to stwierdziłam, że te rzeczy tak czy inaczej, znalazłyby się w mojej garderobie. Na dodatek nowa torebka po prostu była mi potrzebna w związku z eventem (starsza powoli się rozwala, a skoro wybierałam się do klubu, to wolałam pozbyć się ryzyka utraty cennych rzeczy i dokumentów) i to był konieczny zakup.


klasyczne t-shirty Zara

Na pierwszy ogień idą Zarkowe t-shirty które po prostu uwielbiam. Stwierdziłam, że to właśnie je chciałabym dostać na walentynki, bo po pierwsze uwielbiam przydatne prezenty a po drugie - te t-shirty są idealne. Świetnie leżą, są wykonane ze wspaniałego materiału (dobra bawełna to jednak coś), dobrze znoszą pranie, a co najważniejsze - są przewiewne i luźne!


torebka H&M

Drugi łup to oczywiście torebka o której napisałam co nie co wyżej. Zamówiłam ją na stronie H&M. Była przeceniona o 40%, więc why not? Jest idealna!

 
bluzka tutaj

Trzecia rzecz to niebieska bluzka z falbanką której zapomniałam pokazać Wam w poprzednim wpisie. Powiesiłam ją w szafie z podobnymi rzeczami (lubię segregować ubrania kolorami) i słuch o niej zaginął. Fajna jest, bo luźna i można się w niej najeść. I like it!


magazyn Food & Friends

Czwarta nowość to nasz (mój i lubego) ulubiony magazyn o jedzeniu. Kupujemy go regularnie od lat i uwielbiamy czytać bo to kopalnia inspiracji. Na dodatek na końcu znajdują się przepisy na pokazane w magazynie dania, więc jeśli macie okazję wykonać coś w domu lub zrobić popisowe danie dla ukochanej osoby, to tam jest wszystko zapisane krok po kroku.


Ostatnią nowością są hybrydki które zrobiła mi w Sound Garden Patrycja z bloga Pata Bloguje. Hybrydy są wykonane z największą starannością, na moich naturalnych paznokciach, w celu zabezpieczenia ich przed łamaniem się. Wszystkie są czerwone a bonusem jest brokatowe ombre na paznokciach palców serdecznych. Cudeńka!


Ubiegły tydzień to Walentynki i cudowny tort (nie będę skromna) który zrobiłam dla mojego lubego. Zawsze chciałam zrobić Red Velvet Cake a to była wspaniała okazja. Postawiłam na prostotę i nie zawiodłam się... Był przepyszny!



Pod koniec tygodnia wybrałam się na dwudniowy event blogerski do Sound Garden Hotel Airport. W hotelu panuje niesamowita cisza, więc skorzystałam z okazji do spokojnego przemyślenia niektórych rzeczy i zastanowienia się, jak wprowadzić je w życie. Zima niszczy motywację i usypia, więc w głównej mierze chodzi o uporządkowanie dnia i wdrożenie w życie pewnego pomysłu, który siedzi w głowie od dawna. Oczywiście nienawidzę pośpiechu i lubię ogarnąć wszystko na spokojnie, więc uważam, że jak chce się coś zrobić porządnie, to lepiej jest się do tego jednak trochę przygotować i nie robić wszystkiego na hej. Dzięki idealnej ciszy w końcu pomyślałam więcej o przemeblowaniu jednego pomieszczenia, dzięki czemu zyskam przestrzeń do pracy, w której będę mogła się skupić i wyciszyć.
Oprócz tego świetnie się bawiłam, przemiło spędziłam czas z innymi blogerkami i objadłam się sushi, które po prostu uwielbiam!
Tak btw. jeśli chciałybyście kiedyś skorzystać z pobytu w Sound Garden Hotel, to mam dla Was kod zniżkowy „kreujeswojezycie”, dzięki któremu uzyskacie 15% rabatu. Nie zawiedziecie się, zwłaszcza jeśli skorzystacie z pobytu na 6 piętrze, które jest TYLKO DLA KOBIET, ale również dlatego, że hotelem zarządzają genialni, młodzi ludzie. Jest luksus, ale nie ma snobizmu, dlatego czułam się tam tak dobrze. Tydzień zakończył się bombowo i z bólem głowy, ale nie żałuję :D Był rewelacyjny!  


fot. Tatiana Pałucka