Miesięczna kuracja z Halier - recenzja i podsumowanie

28 czerwca 2017



Kto obserwuje mnie na Instagramie ten wie, że w ostatnim tygodniu maja rozpoczęłam kurację z marką Halier Polska. Zastawiałam się nad tym, jaki skutek przyniesie mi pielęgnacja profesjonalnymi kosmetykami i czy dam radę, bo moje włosy zachowują się dość niezwykle przy przy każdorazowym użyciu profesjonalnego środka do włosów. Po prostu buntują się, przetłuszczają w mgnieniu oka i strączkują. Wierzcie mi, bałam się tego jak nie wiem co. Ale czy słusznie?

Do testów wpadł mi w ręce szampon, odżywka i suplement diety Harvity. Harvity miałam brać codziennie, ale jeśli chodzi o szampon i odżywkę, to musiałam zrobić sobie mały plan i po trochu działać na oko. Moje włosy nie lubią, gdy myję je bez przerwy tym samym szamponem, dlatego postanowiłam, że będę używać na zmianę szamponu Fortesse ze środkami innych marek. Jeśli chodzi o odżywkę, to nakładałam ją tak, aby omijać skórę głowy która nie lubi zapychania. Wierzcie mi - choć producenci zawsze obiecują, że dany środek nie zapcha porów w skórze, to ja wolę nie ryzykować, by uniknąć szybszego przetłuszczania. Co kilka dni myłam włosy mocno czyszczącym szamponem aby wyczyścić włosy dokładnie i przygotować do innych zabiegów. Jednak w kwestii czyszczenia bardzo zaskoczył mnie Fortesse. Wiadomo, przecież to szampon, ale w kwestii czyszczenia zwykłe zaskoczenie to za mało. Gdybym szampon mógłby wbijać w fotel, to zrobiłabym dziurę w ścianie.




Fortesse to gęsty szampon perłowej barwie. Jest zamknięty w butelce z pompką i ma dość specyficzny, mocny zapach – trochę ziołowy, trochę kosmetyczny, a przede wszystkim mocno kojarzący się ze specyfikami w salonach fryzjerskich. Zdradzę Wam, że ten fakt nieco mnie przeraził, ponieważ unikam wszystkiego, co ma tak mocny zapach. Trochę tak, jak diabeł wody święconej, więc domyślacie się, jak bardzo bałam się różnych rzeczy które mogłyby się stać z moimi włosami.
Ale same rozumiecie – miesiąc z Halier to było moje wyzwanie, którego zdecydowałam się podjąć. Powiedziałam sobie – nie pękaj, to, że kosmetyk jest profesjonalny nie oznacza, że będzie straszyć jak fryzjerskie kosmetyki.
Jak myślicie, co obiecał producent? Przede wszystkim przyspieszenie wzrostu włosów, odżywienie cebulek, regenerację skóry głowy i poprawienie elastyczności włosów. A do tego wygładzenie, wzmocnienie i dokładne mycie.
Pierwsze dni nie były najłatwiejsze, bo bardzo starałam się ogarnąć gęstą konsystencję tego szamponu. Fortesse bardzo łatwo się pieni i wystarczy jego mała ilość do umycia włosów, dzięki czemu jest bardzo wydajny. Do zapachu przyzwyczaiłam się po tygodniu, więc mycie włosów stało się bardziej komfortowe. Zauważyłam też, że ten szampon naprawdę MOCNO czyści mimo braku detergentów takich jak SLS, SLES i SCS. Pasma niskoporowate (odrost) były gładkie jak tafla wody, natomiast rozjaśnione całkiem inne – w dotyku takie, jakby zdarło się z nich całą warstwę ochronną. Ale nie ma się czemu dziwić, jeśli są rozjaśnione od roku a w między czasie były wystawione na pastwę warunków. Po umyciu takich włosów (i bezproblemowych niskoporów) do gry wchodziła odżywka.




Odżywka Fortesse również cechowała się mocnym zapachem i gęstą konsystencją. Mimo to fantastycznie działała na włosy i zaledwie kilka minut trzymania jej na głowie, działały cuda. Nie ma się czemu dziwić, bo w składzie jest m. in. olej rycynowy (działa na porost!), ekstrakt ze skrzypu polnego, z nasion lnu zwyczajnego, ekstrakt z korzenia bazylii, witamina d3 i składniki nawilżające... Znajdziemy tam również silikon (dimethicone), ale nie bądźmy już takie ANTY, bo silikon ma za zadanie chronić to, co zniszczone, po to by jeszcze bardziej nie ucierpiało. Jeśli zapuszczacie włosy i nie chcecie schodzić z długości, to raczej robicie wszystko, by zachować je w najlepszym stanie nawet, jeśli są przesuszone, prawda? No właśnie.
Kontynuując, włosy zyskiwały gładkość, niesamowitą miękkość i nawilżenie. W dotyku przypominały lejącą się, gładką falę i co najważniejsze – odżywka poprawiła jakość włosów w kontakcie z twardą wodą. Włosy nie przypominały już szczoty, a z miękką wodą to w był prawdziwy ideał!




Włosy po umyciu miękką wodą i szamponem Fortesse. Ideał!




Najważniejszym dla mnie punktem w tej recenzji jest suplement Harvity. Słyszałam o nim dużo od dziewczyn na instagramie, gdzie zdjęcia z nim rozchodziły się jak świeże bułeczki. Dziewczyny pisały o świetnych efektach, więc dlaczego ja miałabym nie spróbować? Przyjmowanie rozpoczęłam w środku ostatniego tygodnia maja i brałam je regularnie po 2 sztuki na raz. Ten suplement jest dość specyficzny, bo pomimo naprawdę dobrego składu, pachnie dziwnie. Gdybym miała wskazać co mi przypomina, to zdecydowanie wybieram karmę. Zapach dość specyficzny, ale jest do wytrzymania, na tej samej zasadzie jak z lekami – nie musi być smaczny czy pięknie pachnieć żeby działał. Skład tabletek jest rewelacyjny, bo suplement zawiera m.in. kolagen, ekstrakt ze skrzypu polnego, L-cysteinę, wit. C, Żelazo, Biotynę, kwas pantotenowy (wit. b5), kwas foliowy, i wiele wiele innych, które robią robotę! Widzę to nie tylko po włosach, które wystartowały z 49 cm a dziś sięgają 51 cm, a na dodatek MNIEJ WYPADAJĄ, ale i po sobie! Po prostu czuję się lepiej, zdrowiej, nie mam dzikiej chęci na sen i mam jeszcze fajniejszą, zdecydowanie bardziej elastyczną cerę. To chyba mówi samo za siebie, prawda? Na ten suplement diety na pewno jeszcze raz się skuszę.




Włosy po kuracji z marką Halier wyglądają bardzo fajnie. Ich wygląd zmienił się na plus, są bardziej lejące, przyjemne w dotyku i co najważniejsze, rosną szybciej i pomijając wszelkie miarki, to jest naprawdę widoczne! Na dodatek widać, ile mam baby hair. Wynik 2 cm w miesiąc jest naprawdę ok zwłaszcza, że średni miesięczny wzrost to 1 cm a w przypadku moich włosów 1,3 cm. Dam sobie rękę uciąć, że efekty będą wychodzić jeszcze przez następny miesiąc i włosy przyspieszą, tym bardziej, że odżywiam się naprawdę zdrowo i ilość składników odżywczych to istne combo. Podsumowując – bałam się, że skończę z codziennymi strączkami we włosach i niezadowoleniem na twarzy, a jest zupełnie inaczej. Jestem bardzo zadowolona i cieszę się, że dzięki super  wydajności, szamponu i odżywki zostało mi przynajmniej na jeszcze jeden miesiąc! :) Dziękuję marce Halier za możliwość przetestowania tych produktów a Wam polecam je serdecznie.

Zachęcam również do przejrzenia firmowego bloga marki Halier gdzie znajdziecie mnóstwo fajnych, włosowych materiałów - w tym również ten o koloryzacji włosów kremem czekoladowym, o której pisałam w tym poście i stwierdziłam, dlaczego warto, choć włosy nie koniecznie zmienią kolor :)
Jeśli chcecie poznać zdanie na temat Harvity od innych osób, to z kolei możecie wpaść na stronę Znamlek, gdzie znajdziecie mnóstwo krótkich recenzji w komentarzach i z pewnością w jakiś sposób wyrobicie sobie zdanie i pomyślicie nad urozmaiceniem Waszej pielęgnacji.

Ściskam!
Marta


10 komentarzy

  1. Piękne zdjęcia i cudowne włosy <3
    Produktów nie znam, ale ciekawią mnie bardzo, ale ceny trochę straszą ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Szukam i szukam odżywki idealnej do moich włosów średnio- (przy odrostach) i wysokoporowatych (na końcach). Wypróbowałam już wiele, na razie przoduje nawilżająca z Joico. Ciekawa jestem tej recenzowanej przez Ciebie, jak zachowa się na moich pasmach. Co do suplementacji, jakoś rzadko się decyduję na takie "zabiegi". ;) A włosy rzeczywiście masz cudne i błyszczące. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro rosna szybciej to musze przetestowac hahah

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znałam do tej pory tej firmy, ale wygląda i brzmi obiecująco. Chętnie po nia sięgnę w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Produktów nie znam, ale po wyglądzie Twoich włosów widać, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne włosy - wiele bym oddała za takie :D Nie znam i wcześniej nie widziałam tych produktów. Ciekawa jestem czy podziałałyby na moje, bo aż Ci zazdroszczę Twoich cudnych i błyszczących. Na pewno przyjrzę im się blizej i jeszcze zasięgnę informacji. Zwykle kupuję sprawdzone produkty, a najlepiej takie które już wypróbowałam np w postaci próbki z drogerii lub z apteki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro włosy szybiej rosną po tej kuracji, to jest idealna dla mnie :) Ja ciagle szukam czegoś co pobudzi włosy do wzrostu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow. Efekt na zdjęciach jest niesamowity... Ja cokolwiek bym nie nakładala na włosy i tak się lekko puszą i rozwarstwiają. To mój odwieczny problem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie próbowałam, ale prawdopodobnie w weekend spróbuję :) Świetny blog

    OdpowiedzUsuń

Miłe, ciepłe słowa a także szczera, kulturalna, i przede wszystkim - konstruktywna krytyka - wszystko jest dozwolone. To motywuje mnie najbardziej w blogowaniu!:)

Chamstwo i obraźliwe teksty lądują w koszu od razu.

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.