Moje ostatnie dni były bardzo produktywne i spędzone w cudownej atmosferze na zewnątrz, za to od dzisiaj przymusowo chowam siebie i moje dziecko przed skwarem. Wszystko co robię dzieje się w cieniu (jak dziwnie to brzmi!), można wręcz rzec, że chowam się jak potwór żyjący w głębi jaskini. Wystarczyło nam wczorajsze pół godziny na słońcu, żeby odczuć skutki tej niesamowitej aury. Niesamowitej to dobrze powiedziane! 
Jednak czy jest sens marudzić? 
Z czystym sumieniem stwierdzam, że kocham lato i nie zamierzam narzekać ani mówić żadnego „ale”, bo pogoda w tym roku pozostawia wiele do życzenia. Zamierzam cieszyć się tą aurą z rozsądkiem i wygrzać się jak się da, pamiętając o dużej ilości płynów (myślę, że w naszym wypadku wystarczy średniej wielkości arbuz) i kremie z filtrem. 
Wiecie dlaczego? Zonk! Za miesiąc wrzesień!


sukienka TUTAJ
torebka bezmarkowa
buty Franco Sarto
biżu Daniel Wellington