Jesienni ulubieńcy kosmetyczni

7 listopada 2017


Mamy już pełnię jesieni, która idealnie pokazuje swój charakter. Raz, że deszczami, mgłami i lodowatym powietrzem, dwa, że przynosi choróbska, które dopadają mnie (i nie tylko) jedno za drugim. Na moje nieszczęście, nie mogę sobie z tym poradzić i nic mi nie pomaga! Ten stan sprawił, że mocniejsze leki na odporność na stałe zagościły w mojej kosmetyczce... obok tych cudów, o których dzisiaj możecie poczytać. Niestety przez ciągłe przeziębienia tracę dużo wody ze skóry, a włosy mają skłonność do przesuszenia... Te kosmetyki zdecydowanie pomagają mi się z tym rozprawić!


Pierwszą rzeczą jest dwufazowa mgiełka do włosów marki Douglas. Produkt ten zawiera proteiny i jest bogaty w cenne olejki. Wystarczy mocno wstrząsnąć i spryskać wilgotne włosy - reszta dzieje się sama! Włosy bez pomocy suszarki czy prostownicy wyglądają pięknie i błyszczą. Mam tego farta, że moje włosy są niskoporowate, bo dzięki temu składniki mgiełki wnikają pod łuski włosa, gdy te od ciepła są jeszcze rozchylone i zostają w nim po zamknięciu łusek. Po tej mgiełce włosy są przecudowne!


Drugą rzeczą jest świeczka, która pojawia się bardzo często na zdjęciach na blogu i insta. Jest to mój drugi ulubieniec bo cudownie pachnie kwiatami i niesamowicie koi moje zmysły. To zdecydowanie mój faworyt! Świecę kupiłam w TK Maxx.


Trzecim ulubieńcem jest kolagenowe serum marki GlySkinCare. Serum zaczęłam stosować dopiero jesienią i widzę, jak dobrze jest bo poczekałam z nim do chłodniejszych miesięcy. Jesienią i zimą skóra wymaga większej pielęgnacji i uzupełniania w składniki aktywne, dlatego jest to mój mocniejszy produkt, który sprawia, że cera wygląda rano piękniej i witalniej. Jest elastyczniejsza i nie ma na niej oznak suchości. Po miesiącu stosowania widzę, że ten kosmetyk jest bardzo wydajny i wspaniale rozprowadza się po skórze. Niestety nie powiem Wam, gdzie go kupić ponieważ dostałam go po konferencji Meet Beauty.


Do makijażu mojej cery staram się wybierać takie kosmetyki, które nie wpłyną znacząco na jej stan. Takim kosmetykiem jest podkład nawilżający od marki Bell Hypoalergenic, który kupiłam w Rossmannie na promocji 55%. Mam obsesję na punkcie nawilżania mojej cery więc w mojej kosmetyczce ląduje wszystko, co może mi w tym pomóc (zagalopowałam się ;D nie mogę powiedzieć, że wszystko!). Podkład ma fajną konsystencję i świetnie rozprowadza się na skórze. Jest średnio kryjący, więc dopiero druga warstwa pozwala na ukrycie niedoskonałości. Mimo to nie przeszkadza mi to, bo to fajny zamiennik kremu BB, tylko taki na jesień :)


Wydaje mi się, że o Waxie od marki Pilomax, nie muszę wiele mówić. Pojawiło się o niej już kilka postów na blogu, dlatego odsyłam Was do nich - wystarczy, że w pole wyszukiwania w pasku bocznym wpiszecie "WAX" i od razu pojawią się Wam wpisy z tekstami na temat tego kosmetyku. Myślę, że tutaj mogę Wam powiedzieć jedno - jeśli zapuszczacie włosy, to jest to kosmetyk dla Was. Wzmacnia i przyspiesza porost... Czego chcieć więcej?


Olejek który widzicie na zdjęciu jest z Douglasa i pochodzi z serii "Harmony of Ayuwerda". Z olejkami zaprzyjaźniłam się kilka miesięcy temu i używam ich regularnie, ponieważ lepiej od balsamów wchłaniają się w moją skórę i nie zostawiają obrzydliwej, lepkiej warstwy przez którą bałabym się na czymkolwiek siadać, lub leżeć. Ten olejek uwielbiam za cudowną skórę po zastosowaniu i za zapach!


O olejku arganowym nie muszę pisać tak samo jak o masce WAX, bo każdy wie, że to najlepszy olejek na świecie i na dodatek pojawiało się trochę o nim na moim blogu. Olejek stosuję od dłuższego czasu na noc. Smaruję nim cerę i włosy. Cudownie nawilża i odżywia. Polecam!


Ostatnim ulubieńcem jest serum witaminowe od marki Lirene. Jest to mój pierwszy (od lat!) kosmetyk tej marki i muszę przyznać, że robi wrażenie. Fajnie energetyzuje cerę i... działa u mnie złuszczająco. Stosuję go, gdy widzę, że na mojej skórze pojawiły się suche skórki a klasyczny peeling nie zawsze wystarcza. Ten produkt działa u mnie jak peeling enzymatyczny i w ciągu jednej nocy doprowadza skórę do względnej gładkości. Dlaczego stosuję go tylko na takie okazje? Bo przy dłuższym stosowaniu niestety jest za mocne. Jeśli macie wrażliwą skórę a takie serum trafi w Wasze ręce, to nie wyrzucajcie go od razu. Może się Wam przydać!

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.