Witajcie dziewczęta!:) Dzisiaj pierwsza, obiecana, marcowa notka zawierająca fotorelację z olejowania włosów w weekendy na przełomie stycznia i lutego i w samym lutym :) Mam nadzieję że Wam się spodoba, będziecie zadowolone i zmotywuje Was to do pielęgnacji o włosy ;D
Na wstępie powiem Wam że przed olejowaniem wiedziałam że moje włosy są zniszczone, ale nie wiedziałam że są w aż tak złym stanie.. zaraz same zobaczycie!:)
Ps. No i oczywiście te blond - żółte końce to efekt schodzenia do naturalnego koloru :) Po prostu na niższej partii włosów mam farbę a nie chcę ścinać ich bo szkoda mi długości.

Bardzo proszę abyście czytały dokładnie info pod każdym zdjęciem ponieważ jest tam wszystko, nic nie pominiecie i zaczaicie o co chodzi i że moje hery nie były od razu idealne :)

Mała informacja - włosy olejowałam nie tylko w weekendy ale i przez dwa dni w tygodniu - same włosy bez skalpu.


PIERWSZE OLEJOWANIE , 29 stycznia 2012 r.


Jak widać włosy wyglądają całkiem ładnie. Są wygładzone, ładnie się układają, nie ma praktycznie mowy o żadnych wadach może z wyjątkiem tych kilku odstających końcówek… TYLE ŻE - wtedy jeszcze użyłam szamponu z SLS, jedwabiu a włosy wysuszyłam i ułożyłam ładnie. Myślałam że to im nie szkodzi, nie miałam racji… Postanowiłam się o tym przekonać w następnym tygodniu.


DRUGIE OLEJOWANIE , 4 lutego 2012 r.


No i tutaj cała, naga prawda którą pokazał szampon z SLS (spłukał wszystko, nawet dobroczynne składniki z oleju) i naturalne suszenie, zero silikonów i innych tym podobnych. Po raz pierwszy zobaczyłam w jakim stanie są moje włosy przez suszenie, brak odżywiania (w listopadzie, bodajże grudniu odstawiłam przecież WAX i ich nie odżywiałam tak dogłębnie). Były tak suche, szorstkie, a do tego elektryzowały się tak że przeraziłam się na maksa. Ale przynajmniej zauważyłam jak się układają naturalnie bez stylizacji. Czekając na paczkę z Jantarem przyrzekłam sobie że z czasem ograniczę suszenie do minimum albo będę suszyć chłodnym powietrzem tylko w szczególnych wypadkach.


TRZECIE OLEJOWANIE , 12 lutego 2012 r.


Tutaj już po paru dniach stosowania Jantaru kiedy włosy już dochodziły do ładu, do składu. Po całonocnym olejowaniu włosy umyłam zwykłym szamponem (no trudno już…), potem z daleka lekko podsuszyłam u nasady (chłodne powietrze) ponieważ to ułatwia mi aplikację wcierki Jantar. Tutaj stan włosów po olejowaniu, wcierce Jantar (skóra i końcówki) i naturalnym suszeniu. Jak widać nie było tak źle, a w zasadzie było naprawdę dobrze ponieważ włosy odzyskały blask. W końcu ten naturalny blask!:)

CZWARTE OLEJOWANIE , 18 lutego 2012 r.


Włosy mięsiste, pełne blasku i życia - to efekt intensywnej pielęgnacji olejami w weekendy i 2 dni w tygodniu + wcieranie Jantaru… oraz używanie szamponu Alterra bez SLS po olejowaniu. Cenne składniki zostały na włosach a ja myślałam że ze szczęścia po prostu w kosmos wyskoczę!!:) Nigdy nie wyglądały tak pięknie jak wtedy, a do tego ten naturalny skręt…:) Dziwny, ale naprawdę piękny!!:) Pomijając te dzikie końce to jest się czym zachwycać;D

PIĄTE OLEJOWANIE , 25 lutego 2012 r.


Tutaj już troszeczkę mi zdziadziały, miałam ciężki tydzień. Ale mimo to mi się podobają bo błyszczą się i to naprawdę widać :) Myłam je szamponem bez SLS i wcierałam w skórę Jantar, zresztą robiłam to codziennie od jakiś niecałych 3 tygodni :) Dały też czadu z długością ale to już „wina” Jantaru ;D
Mierzone na mokro pod prysznicem miały długość 46 cm!

PODSUMOWANIE

Na początku olejowania zauważyłam mnóstwo włosków różnej długości które rozsiane są po całej głowie, zauważyłam również baby hair :) ciężko się dziwić skoro już od dawna nie farbuję i po prostu czupryna mi się zagęszcza :) Włosy dzięki olejowaniu zyskały blask i lepszą kondycję.