Nareszcie przyszedł moment kiedy mogę Wam pokazać moje włosy i opowiedzieć w jakim są stanie :) Począwszy od remontu po pracę i odpoczynek, zrobiłam tylko parę zdjęć i wybrałam te najlepsze które nie są rozmazane i proszą się o wstawienie :) Pokażę Wam nie tylko włosy ale i produkty które mi baaaardzo pomogły :)

Wpierw powiem - moja pielęgnacja zmieniła się na tyle, że im robiło się cieplej tym mniej olejowałam moje włosy. Aktualnie skutki tego ukazują moje nieujarzmione, rozwichrzone włosy, dodatkowo przesuszone przez jeden ze środków, co do którego miałam sporą nadzieję. Od maja do sierpnia wysuszyłam włosy suszarką około 6 razy jednak nie zaszkodziło mi to mimo że się bałam o włoski:P Mama podcinała mi końcówki 1 lipca, ubyło mi około półtorej centymetra - to skutek wyrównywania :) Włoski już mi jednak zdążyły odrosnąć i aktualnie sięgają jakieś 4 cm za łopatki:D Bardzo mnie to zadowala:D
Na razie rezygnuję ze wcierek - kwestia finansowa, i mam w planach hennę Khadi Cassia- tylko w celu odżywienia.

Włosowa aktualizacja!

25 maja - piękne, lejące się włosy. To stan który maksymalnie mnie zadowala!:D To wszystko dzięki olejowaniu, piękny blask.

16 czerwca - nie linczujcie mnie za brak koszulki, spiekłam sobie ramiona :P Wtedy już miałam włoski w gorszym stanie. Wcześniej miałam do czynienia z tynkami, farbami, gruntami, samą chemią. Wiadomo że opary tych środków unoszą się w powietrzu - tym samym moje włosy stały się naprawdę suche, aż niefajnie się puszyły... No i można zauważyć moje końcówki, które dwa tygodnie później poszły pod ostrza nożyczek;D

4 lipca - Tu włosy już po wyrównaniu. Ciężko zobaczyć dokąd sięgają, ale mniemam że do łopatek. Poznaję swoje łopatki hehehe:D Mimo że olejowane, puszyły się!:<

Jak jest teraz?
Mimo że blasku nie straciły, mam straszną szopę a końcówki są bardzo suche. Winowajcę macie niżej... Lecz wpierw powiem że wczoraj Isana z olejkiem z babassu uratowała moją czuprynę! Włosie jest mięciutkie i milutkie, sam smaczek!

Czego używałam przez około 3 miesiące?

Wcierka Jantar w buteleczce po Bali bliss.
Isana hair - wczoraj po myciu głowy - rewelka!
Szampon Shauma, mój ulubiony od lat.
Olejek Alterra Granat i Awokado.
WAX z rumiankiem.
Mgiełka Jantar do włosów.

A więc teraz powiem Wam który produkt baaardzo mi podpadł a które spisały się na medal :) Na Isanę jeszcze jest czas- użyłam jej raz :)

MGIEŁKA JANTAR.

Co mogę Wam o tym powiedzieć? Wszystko było dobrze (z początku), do czasu. Używałam tego bodajże dwa miesiące, nie zwracając uwagi na to że zaczyna się coś złego dziać. Wszystkich pozostałych kosmetyków używałam od dawna, i było dobrze widać że tylko po tej mgiełce włosy były w tak złym stanie.
A dlaczego?
Niedawno jeszcze raz, na trzeźwo, przestudiowałam skład. Byłam na tyle wypoczęta że widziałam co mam przed oczyma. Wiedziałam że sam Jantar zawiera alkohol, ale żeby on był w mgiełce? Mgiełka ma nawilżać, a nie przesuszać włosy. W składzie tej mgiełki znajduje się ALKOHOL DENATUROWANY. To jeden z najgorszych alkoholi i choć jego stężenie jest małe, już nie będę ryzykować. Chciałam mieć piękną, błyszczącą falę (tafli nie, włosy mi się falują xD) a miałam połyskliwe suche siano. Never!

ŻÓŁTKO JAJA.

Używałam go dwa razy i poczynił postępy znaczące postępy. Włoski były odżywione, nawilżone i takie mięciutkie :)
Nie spodziewałam się że W PEŁNI NATURALNY PRODUKT zrobi mi coś pięknego :) Maseczki z żółtka jaja będę robić regularnie, przepis na jedną już mam!:)

WCIERKA JANTAR.

Butelka w jakiej wcierka jest sprzedawana, jest okropnie niewygodna, więc przelewam ją do buteleczki z atomizerem :) Prócz przyspieszenia wzrostu włosów, Jantar niesamowicie mi je odświeża. Wolniej mi się przetłuszczają:)

WAX rumiankowy.

Od dawna mój faworyt. Niesamowicie przyspiesza wzrost, z jantarem czyni cuda :) Choć i bez niczego daje czadu. Co do rumiankowej wersji - po jakimś czasie zauważyłam to że włoski stały się jaśniejsze :) Cud, miód, orzeszki :D:D:D

Mam nadzieję że notka Wam się spodobała i przyda się Wam w jakimś stopniu :)