Dzień dobry myszki i myszeczki :) Dzisiaj powracam do Was po długim czasie z tematem włosowym bo przyszedł taki czas, że pora co nie co naskrobać na ten temat :)
Dawno nie było włosowej aktualizacji a potrzebowałam tego jak diabli, choćby sama dla siebie :) Dobił mnie jeden fakt - przez nerwy zaczęły mi na maksa wypadać włosy. Denerwowałam się często tej jesieni, ostatnio równie bardzo i niestety to przypłaciłam. Około 60 włosów dziennie to dla jednych normalna rzecz - dla mnie jednak, czyli osoby której wypadało o połowę mniej włosów co dzień jest to coś złego, coś co sygnalizuje mi to że mój organizm nie był w najlepszym stanie.
A to wszystko przez nerwy...
Na dodatek przepełniona zmartwieniami dnia powszedniego przestawałam o nie dbać. Nie Waxowałam ich przez dwa tygodnie, zapominałam o wcierkach i o braniu CP.
Pamiętajcie dziewczyny, nie denerwujcie się bo to tylko przynosi same złe rzeczy ;<

A teraz moje odratowane włosiątka :)

Tyle mi zostało do talii, juhuuuu!!! :)

Końcóweczki w całkiem dobrym stanie :)

Co sądzicie?:)
Buziole w pychole :)