Czy macie czasem tak, że wystarczy pobyć trochę w pewnym miejscu, a zły humor pryska jak bańka mydlana? 

Nie potrzeba silnego gniewu. Wystarczy, że czasem coś nas bardzo zirytuje a złe emocje kumulują się w głowie przez cały dzień. Czujemy się coraz bardziej przytłoczeni a zwykłe słowa kierowane w naszą stronę potrafią nas wytrącić z równowagi. Odreagowujemy sytuację na wiele sposobów - dla jednych to papieros, dla innych coś smacznego, a jeszcze dla kogoś innego sport. Mi zdecydowanie pomaga... obecność przyrody. Najlepiej jest wiosną i latem kiedy natura jest w pełni rozkwitu! Koi mnie szum drzew kołyszących się na wietrze. Koi mnie śpiew ptaków. Momentalnie odpływam i zapominam o całym świecie. Do domu wracam z nową, pozytywną energią a przez resztę dnia humor mnie nie opuszcza.

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie spacer po zielonym lesie to najlepszy sposób na odreagowanie. Zieleń odpręża, dźwięk wiatru i odgłosy ptaków uspokajają. Czuję się szczęśliwa!


sweter i sukienka   H&M   /  torebka   TUTAJ   /   balerinki   bezmarkowe