Moje szczegółowe planowanie tygodnia i nie tylko

13 listopada 2016


Nie wiem jak Wy, ale ja co jakiś czas wypadam z własnego toku działania. Mogę planować, spełniać te plany, spędzać dzień wg wcześniej ustalonego harmonogramu, a i tak zdarzy się coś, co wprowadzi w życie chaos i plany trafia szlag. Dzięki temu nauczyłam się robić dużo rzeczy na zapas, planować z dokładnością to, czego nie mogę zrobić wcześniej. A dlaczego? Dlatego, by nie marnować czasu. Dla mnie każda wolna chwila jest cenna, wolę zrobić wszystko dobrze i wyrobić się w czasie by móc spędzić czas wolny pijąc dobrą herbatę i oglądając ulubiony dokument naukowy na National Geographic.
Tak btw. DZISIAJ NA NATIONAL GEOGRAPIC BĘDZIE LECIAŁ FILM - WYPRAWA NA MARSA. Godzina 21:30, KONIECZNIE MUSICIE OBEJRZEĆ!



Tydzień planuję w bardzo śmieszny sposób. Śmieszny, bo jestem chorobliwie drobiazgowa i nie mogę o niczym zapomnieć. Biorę kilka kartek A5, na jednej spisuję najważniejsze rzeczy, jakie będą miały miejsce w następnych dniach (zlecenia, spotkania, wyjazdy, ew. wizyty u lekarza) i plany dotyczące publikacji na blogu. Najważniejsze sprawy są w pierwszej kolejności, więc wypisuję przy nich szczegółowo daty oraz godziny. Biorę pod uwagę także to, ile czasu zajmie mi przygotowanie się do wykonania danych zadań czy spotkań, więc ważna jest godzina pobudki, kursów komunikacji miejskiej i ewentualnych opóźnień. Pomaga mi to w pełnym rozplanowaniu dnia. Wiem, że jednego dnia muszę wstać o godzinie 7 i dać sobie 3 godziny na przygotowanie do zlecenia, które będę miała przykładowo o godzinie 11. W tym czasie jest kąpiel, przygotowanie posiłku i sam posiłek, przygotowanie dziecka do dnia z babcią oraz czas na dojście do celu. Plan na resztę dnia jest wtedy bardzo prosty, a ja nie mam poczucia straconego czasu. Przykład tego, jak planuję przykładowy dzień w tygodniu? Jest.


koszula / sukienka TUTAJ

Po ogarnięciu najważniejszych spraw zabieram się za plany blogowe i dopasowuję orientacyjnie wpisy do wybranych przez siebie dni. Wierzcie mi, że to jest ważne, bo publikacja każdego wpisu musi mieć sens. Raczej nie zabierzecie się za czytanie w sobotę wieczorem, bo spora część z Was idzie na imprezy, randki czy wyjeżdża, co nie? Uważam też, że tematyka każdego wpisu również powinna być dopasowana do danego dnia tygodnia. Inaczej ma się wpis o tematyce fashion, prezentujący się bardzo aktywnie a inaczej przepis, który wiąże się z przyjemnością i odpoczynkiem. Dziś mamy niedzielę a przed nami nowy tydzień. Dodałam wpis na temat planowania tygodnia i blogowej aktywności. Ma to sens?
OF KORS.

Idąc dalej, na następnej kartce wypisuję po kolei dni tygodnia i wypisuję przy nich wszystko na czysto, co ustaliłam na poprzednim arkuszu. Plany, godziny i wszelkie szczegóły, są uporządkowane tak, że lepiej się nie da. Mogę się zabrać za kawę.


Przy planowaniu niektórych rzeczy, np. zdjęć na bloga, bardzo biorę pod uwagę pogodę. Sprawdzam ją na mojej ukochanej Accuweather i w zależności od tego, kiedy aura jest najlepsza, wtedy planuję zdjęcia w plenerze lub w domu (jeśli jest piekielnie zimno). Zdjęcia wolę nawet zrobić wcześniej (wolę np. wykorzystać dzień, w którym plany nie wypaliły, a warunki pozwalają na zrobienie sesji) i nie martwić się potem złą aurą, bo dzień stracony przez pogodę mogę wykorzystać na to, co i tak jest w planach. Wszystko, co się dzieje w tygodniu, dopasowuję również do rytmu mojego dziecka. Staram się ułożyć wszystko tak, by móc bez przeszkód poświęcać czas małej i by na linii MAMA - DZIEĆ nie było spin. Kontynuując temat, jeśli plan ulega transformacji, np. ktoś odwołuje spotkanie ze mną, wtedy szukam rzeczy, która była zaległa lub miałam ją w późniejszych planach i mogę wykonać właśnie w tej chwili, np. właśnie zdjęcia, albo przykładowe zlecenie. A dlaczego? Nie lubię mieć zmarnowanego czasu. I co najgorsze, zaległości! Jak mówiłam wcześniej - więcej czasu na herbatę i czadowy dokument na Naszynalu.


Planowanie czasu może się stać bajecznie proste nawet bez kalendarza czy plannera, który jest dużym ułatwieniem. Wystarczą kartki papieru, długopis i wypoczęta głowa. Szczerze Wam powiem, że mi czasu brakuje i od czasu do czasu mam taki okres, w którym nie nadążam za wszystkim, a sprawy do załatwienia się piętrzą. Jednak jest to coraz rzadsze dzięki motywacji do uzyskania każdej, wolnej chwili. Czas nie będzie Wam przeciekał przez palce, jeśli go sobie dobrze rozplanujecie. I daję Wam słowo, że przestaniecie się zadręczać tym, że mogliście zrobić tyle rzeczy w danej chwili. Głowa w ruch, długopis w palce i lećcie planować!

Życzę Wam miłego, nowego tygodnia. Ściskam mocno!

4 komentarze

  1. Zazdroszczę że potrafisz sobie tak wszystko rozplanować :) Mi brakuje doby i nie mam na nic czasu :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też lubię zaplanować sobie wszystko, szkoda że nie zawsze udaje mi się wszystko wykonać na czas. Ale coraz lepiej mi to idzie! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Planowanie to podstawa, a pomysł z rozpisywaniem na kartkach dobrze znam i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ooo ja to planuje dopiero ! Poniedziałek : "o w tym tygodniu zrobię to i tamto". Piątek "Ok może w przyszłym tygodniu się uda". Naprawdę mam słomiany zapał xD I zazdroszczę Ci że potrafisz sobie wszystko zaplanować.

    OdpowiedzUsuń

Miłe, ciepłe słowa a także szczera, kulturalna, i przede wszystkim - konstruktywna krytyka - wszystko jest dozwolone. To motywuje mnie najbardziej w blogowaniu!:)

Chamstwo i obraźliwe teksty lądują w koszu od razu.

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.