2016 jednym z najlepszych lat mojego życia! Podsumowanie kipiące radością!

31 grudnia 2016

Nie sądziłam, że rok 2016 może być tak rewelacyjny. Naprawdę. I to do tego stopnia, że nie jestem w stanie w to uwierzyć! Warto wpaść ten wir zdarzeń... I korzystać z szans jakie otrzymałam, choć nie było łatwo!


W 2016 weszłam z dystansem. Po długim czasie nieprzyjemnej stagnacji, czasu w którym naprawdę miałam związane ręce i musiałam przeskakiwać przez kłody jakie rzucał mi pod nogi los, bałam się myśleć pozytywnie. Było we mnie dużo pesymizmu i zgorzknienia, a ja sama zamknęłam się na ludzi. Oczywiście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, czyż nie? Odcięłam się od osób, które wykorzystywały mnie w różny sposób, odrobiłam lekcję z popełniania błędów (nigdy nie dajcie się wciągnąć w czyjeś sprawy), wykorzystałam kilka miesięcy samotności na przemyślenie wielu spraw na spokojnie, wskoczyłam w wir pracy i co najlepsze - rzuciłam się na żywioł i wyjechałam z moją najdroższą córeczką do innego kraju na całe lato, a do tego zawalczyłam z największą fobią jaka mną rządziła!

Choć działo się bardzo dużo i bardzo się bałam, to jestem szczęśliwa przez to, że los tak cudownie odmienił się na lepsze. Nie straciłam nadziei, choć różne odcienie szarości przesłaniały moje pole widzenia. Były łzy, było cierpienie, był ból i była samotność. Ale wykorzystałam to i obróciłam na swoją korzyść. Chmury zamieniłam w słońce, smutek zamieniłam w radość. Całą energię, która nagromadziła się przez tak długi czas spożytkowałam na pracy i walce z własnymi słabościami.
Żeby było jeszcze lepiej, próbie została poddana miłość. Kosztowało mnie to trochę stresu, frustowało brakiem drugiej osoby obok ale uświadomiło też, że mam przy sobie kogoś kto jest dla mnie tym, czym woda dla kwiatów. Dzięki niemu rozkwitam i pięknieję! To było nam potrzebne i dobre dla mnie, zwłaszcza, że jestem człowiekiem i również potrafię stracić z oczu pewne sprawy.

Rok 2016 był dla mnie ważny, bo to był rok totalnej zmiany! Wyjechałam za granicę i po dwóch miesiącach wróciłam jako zupełnie inna osoba. Nie czułam się już tym, kim byłam wcześniej. Zostawiłam strefę komfortu w tyle i przeżyłam niesamowitą przygodę której również niesamowicie się bałam! Poznałam smak życia w innym kraju, inną kulturę, smak wolności, cudowne miejsca w których się zakochałam... I choć nie zawsze było różowo, to wyjazd był początkiem zmiany i czymś, co sprawiło, że CHCĘ WIĘCEJ i MOGĘ WIĘCEJ, a co idzie dalej - jestem po prostu najszczęśliwszą osobą na świecie! :D Wiecie, co najbardziej mi się kojarzy z tymi chwilami? To cudowne uczucie szczęścia i ekscytacji jakie czułam na przemian ze strachem w samolocie. Nawet gdy teraz o tym myślę, to czuję motyle w brzuchu i niesamowitą radość :D



Czasem dotyka mnie strach gdy za bardzo się cieszę. Wiecie co mam na myśli, że za radość płaci się cenę. Ale nie chcę się temu poddawać. Trzeba korzystać z radości, którą ma się tu i teraz! A jeśli coś nam przeszkadza, to zawsze można nad tym popracować:)

Na koniec powiem Wam coś. W życiu naprawdę może zdarzyć się czas, w którym nie możemy nic zrobić. Jesteśmy pozostawieni na pastwę losu, nie mamy fizycznego wpływu na rzeczy które się dzieją. Mogę tu dać przykład człowieka porwanego przez niszczycielską lawinę. Nie łatwo jest się wydostać z spod lawiny przykrości i kłopotów jeśli nie ma się sił, a prościej staje się dopiero wtedy, gdy ktoś rzuci nam linę lub pomoże nam się odkopać. Lub gdy mamy w sobie mnóstwo siły oraz woli życia i jesteśmy w stanie poczekać, aż śnieg stopnieje. To się naprawdę może zdarzyć. Nie traćcie wtedy nadziei. Po burzy ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE.


2016 był dla mnie naprawdę cudownym rokiem i jestem za to OGROMNIE WDZIĘCZNA! :) Jestem wdzięczna za to Bogu, losowi, całemu światu, ale również moim bliskim i przyjaciołom! :) Dziękuję osobom które wspierały mnie przez cały czas, dziękuję osobom które dały mi motywację do działania. Podziękowania kieruję w szczególności do Laury i Asi za wsparcie nie tylko w cięższych chwilach ale również za to, że były gdy ja rosłam :) To naprawdę ważne! Dziękuję Ani i Oli za motywację i dodanie mi wiary w moje możliwości :) Gdyby nie Wy, słabo bym w siebie wierzyła:)
W ostatecznym rozrachunku powiem Wam, że nigdy nie sądziłam, że będzie mi dane przeżyć tak cudowny rok (a czasem nawet czułam się jak królowa życia)! Nie było łatwo, ale jeśli moją buzię zdobi szeroki uśmiech to znaczy, że było warto.

Czy mam postanowienia na 2017? O dziwo tak, ale jedno, złożone i konkretne! Cieszyć się życiem, czuć bardziej (!), celebrować chwile, uśmiechać, kochać I KORZYSTAĆ Z SZANS ORAZ MOŻLIWOŚCI czyli... ŻYĆ NAPRAWDĘ! :)
Do siego roku!


O cudownościach, które znalazłam pod choinką + #ootd

29 grudnia 2016


Nie wiem jak u Was, ale pod względem prezentów, ta gwiazdka przebija wszystkie! To chyba nagroda za tą okropną grypę bo co jak co, ale z prezentów cieszę się jak nie wiem co! Zwłaszcza, że wszystko jest cudownej jakości, wszystkie produkty uwielbiam, a niektóre z nich mogę przetestować ponownie! Dzisiejszy wpis jest taką zapowiedzią tego, co będę recenzować w ciągu najbliższych miesięcy. Zapomniałam tylko zrobić zdjęcia jednej rzeczy, ale walczyłam z uciekającym słońcem. Szczęście, że w ogóle udało mi się je złapać :)


Pierwszy upominek to paletka Naked Basics od Urban Decay. Paletka jest przepiękna, opakowanie cudowne w dotyku (matowe, bardzo przyjemne!) i solidne. Wiem, że ostatnio pojawiła się nowa wersja Naked, ale wybrałam tą podstawową, z myślą o podróżach. Wierzcie mi, ale moja Naked3 zajmuje jednak sporo miejsca i wymaga większej kosmetyczki a jednak wolę oszczędzać na miejscu w walizce. Nowa paletka jest po prostu idealna i chyba trochę wody w Wiśle upłynie zanim zacznę z niej korzystać, bo aż szkoda ruszać :D


Woski od Yankee Candle, różowy płyn antybakteryjny do rąk z Bath & Body Works (na zdjęciu niżej), czekolada i Pocky to absolutne cuda! Woski trafione w 100 procent - uwielbiam te zapachy i jakość, czekolada również (zwłaszcza Milka Collage), a Pocky to chyba największa niespodzianka!


Podkład nawilżający z Pharmaceris i seria Jantar to moje ostatnie must have, bo do podkładu planowałam wrócić (kończy mi się fluid od Bourjois) a Jantar przyda mi się przy zapuszczaniu włosów. Planowałam kupić te kosmetyki i cieszę się, że znalazłam je pod choinką! Dzięki temu nie będę odkładać zakupów i nie odmówię sobie czegoś po raz kolejny. Krem na mrozy marki Avene i płyn micelarny z Pharmaceris to dla mnie totalne nowości. Krem jest o tyle fajnym kosmetykiem, bo jest przeznaczony do ochrony skóry dorosłych i dzieci, więc będę mogła stosować razem z Julką... i nie obrażę się, jeśli użyje go mój luby! Cudownie będzie mi testować wszystkie kosmetyki jeszcze raz i cieszę się, że będę mogła wydać na ich temat nową (i nie tylko!) opinię.


Chociaż wpis miał być wyłącznie o świątecznych prezentach, to nie byłabym sobą gdybym nie dodała jeszcze czegoś! Oczywiście postawiłam na #outfitoftheday i stwierdziłam, że pokażę Wam sweter który kupiłam jakiś czas temu w TK Maxx. Razem z czapką i cudownym (!!!) szalikiem tworzy mój codzienny look zmarźlucha. Pomijam już paskudną, świąteczną grypę, mi jest po prostu zimno! Ale jest jeden myk - jest mi zimniej gdy temperatura skacze lekko ponad 0 stopni, niż w przypadku mrozu. Może organizm po prostu błaga o spacer na mrozie który wymroziłby wszystkie wirusy? Może też tak być!
Swoją drogą, chociaż nie czuję się jeszcze do końca dobrze, to cieszę się, że wyglądam całkiem normalnie a nie blado, jak ostatnio. Zwłaszcza, że hormonalnie są zawirowania i muszę jeszcze trochę poczekać zanim dowiem się, co z tym zrobić dalej.

czapka bezmarkowa
szalik tutaj
sweter TK Maxx
spodnie tutaj
plecak Shein
trapery tutaj
zegarek daniel wellington


Grypa, grypa... i po świętach!

27 grudnia 2016


23 grudnia. Choinka dawno ubrana, bombki wiszą, światełka świecą, bo królowa angielska nie mogła wytrzymać do tego dnia. Wieczorem każdy już jest w domu, a grudniowy maraton jest już na finiszu. Prezenty są (!), jedzenie na kilka dni jest, choć bitwy w sklepie nie było. Nasza Biedronka taka calm. Szok, co nie? W kuchni gotowa szarlotka mówi „zjedz mnie!". Pełen luz i relaks. Chill jak podczas pierwszych świąt Harrego w Hogwarcie. To chwila, w której zdaję sobie sprawę, że jedyny kierunek, jaki będę obierać przez następne godziny to toaleta - kuchnia - pokój dzienny, i tak na przemian. Leżymy sobie do góry brzuchami, oglądamy tv i sączymy herbatkę z cytrynką. O Boże, jak mi dobrze. Oczywiście wszystko fajnie, tylko ten katar. 24 grudnia budzę się z gorączką.


sweter tutaj
obcisłe spodnie tutaj
wisiorek bezmarkowy


No i bęc! Choroba rozwija się ekspresowo, po południu bolą mnie okolice zatok, przy kolacji Wigilijnej jestem nieprzytomna i mam dreszcze. Pierwszy raz w życiu się nie objadam! Nie czuję zapachu jedzenia, nie mogę oddychać nosem, i weź jeszcze do tego jedz. Wszyscy zadowoleni a ja drażliwa, no i to ciągłe zbieranie zużytych chusteczek... Mogłabym z nich zrobić pole minowe i nikt by na to nie wlazł. Fujka. W nocy wracamy taksą do domu. Drożyzna, ale jest przyjemnie. W domu usypiam Julę i biorę aspirynę. Noc jest okropna, nie mogę spać, coś tam mi się śni, ale budzę się kilka razy z zatkanym nosem i potrzebą odkasływania. Rano jakoś robię tort bezowy i ogarniamy mieszkanie przed wizytą rodziny. Wszystko działa na mnie jak płachta na byka, ale później jest całkiem ok. Cały dzień z gorączką, odczucia takie sobie, wszystko przytłumione, zupełnie jakby ktoś założył mi foliową siatkę na głowę i kazał z nią chodzić. Działam jak robot, bo nie mam siły. Impreza się kończy, a ja ze złym humorem kładę się spać.


zegarek i bransoletka daniel wellington



trapery tutaj


Drugi dzień świąt spędzam w domu i się kuruję. Jest nietypowo, przez moją grypę nie jesteśmy w biegu. Cały czas trwają święta a luby w pracy, Jula ze mną. Budzimy się po 10, wstajemy przed 12. Niunia jest grzeczna, pilnuje mnie, bawi się i tuli się bardziej niż zwykle. Dalej mam okropny katar i doszedł ból gardła, a temperatura wysoko podskoczyła, więc wypijam aspirynę. Z przyjemnością jemy z Julią szarlotkę. Ozdabiamy choinkę ozdobami z papieru od babci. Jest o wiele ładniejsza niż na początku! Walić perfekcjonizm. Jest pięknie.
Myślałam, że będzie naprawdę do bani. Grypo, przegrałaś i nie zepsułaś mi świąt do końca, choć było nietypowo.


Dzień wolnego przed świętami i kilka fajnych drobiazgów. Tego mi było trzeba! • Nowości!

22 grudnia 2016


Jak mija Wam ten cudowny czas? Wkręciliście się już w przedświąteczny szał? Jeśli zapytalibyście mnie o to samo, to odpowiedziałabym, że wkręciłam się z całkowitą pewnością i mocą. Mimo wszystko do tej pory towarzyszył mi spokój, a teraz klops! Stan błogiego spokoju został zburzony przez konieczność szybkiego szukania dodatkowych upominków, więc jak to bywa, wpadłam w niemałą panikę przez to, że zostało w sumie jeszcze półtorej dnia na ostatnie zakupy i ewentualną robociznę jeśli mowa o DIY. Przez tą małą awarię stwierdziłam, że nie dam się panice i dzisiejszy dzień przeznaczę na chill i przemyślenie kilku pomysłów. Gdyby nie Iwona, byłabym w czarnej dziurze. Dziękuję za pomoc!


Kto widział moją choinkę na instagramie ten wie, że jest skromnie i minimalistycznie. W tym roku nie miałam tyle czasu na wykonanie ozdób DIY, więc postawiłam na brokatowe cuda z Pepco i domowe ciasteczka zdobione lukrem. Uważam, że całość idealnie pasuje do ceglanej ściany a brokatowe ozdoby to miła odmiana po tych z ubiegłorocznej choinki. Drzewko zdobią też kolorowe światełka o których marzyłam od dawna. W tym roku chciałam również kupić jodłę kaukaską i byłam gotowa przeznaczyć na nią większy budżet. Żebyście wiedzieli, jak miło zaskoczyła mnie Biedronka, która oferowała jodły do 180 cm za 47 zł! Zgarnęłam najładniejsze drzewko i jestem przeszczęśliwa! :) Igły się nie sypią, drzewko jest kształtne i mogę określić je jednym słowem - klasa :))


Outfit może nie domowy, ale testuję opcje sylwestrowe. Choć spędzam ten czas w domu, to cały czas zastanawiam się co założyć, by czuć się świetnie. Co sądzicie o tej opcji?:)

koszula Gina Tricot
spódnica tutaj 
zegarek i bransoletka Daniel Wellington 
kolczyki Claire's


tusz do brwi nars
lakier o.p.i
miniaturka szamponu klorane

W ostatnim czasie wpadły mi w ręce świetne nowości. M.in. tusz do brwii od NARS i cudowny lakier od O.P.I. Z obu produktów jestem bardzo zadowolona bo są naprawdę dobrej jakości. Z tuszem miałam na początku małe problemy, ale wszystko szybko ustało. Genialnie maluje się i wyczesuje nim brwi, a on sam usztywnia je. Cudowny kosmetyk.
Lakier O.P.I w odcieniu No Strings Attached nakłada się bardzo łatwo i na dodatek ekspresowo zasycha. Kolor jest idealny i w sam raz na co dzień.
Próbkę szamponu KLORANE dostałam od mojej mamy, która dostała ją w aptece przy okazji dużych zakupów. Szamponu jeszcze nie używałam, ale pachnie przepięknie!


Świeczniki diy zdobią moje okno. Jeden w sweterku, dwa z cukrową ozdobą. Przy okazji ozdabiania cukrem pojawiły się zacieki, które ciekawie imitują jednocześnie ściekającą i zamarzającą wodę. Prawdziwie zimowe!


planner Eccolo

Oprócz kosmetyków, w ręce wpadł mi cudowny planner od Eccolo. Niedawno zaczęłam planowanie w nim, bo jest zapoczątkowany ostatnimi dwoma niecałymi tygodniami grudnia. Miałam dużo planów i zajęć więc dwie strony są już zapełnione na full. Planner jest bardzo prosty, bez zbędnych bajerów. Mogę go sama zapełniać do woli. Lubię to!

A na deser kawa z bitą śmietaną, owoce i jedna z ulubionych czekolad. W tak słoneczny dzień, takie dobroci to prawdziwa przyjemność :))


szal tutaj

Nowości ciuchowe? Jest skromnie, ale rzeczy są świetne. Oprócz drobiazgów jakimi są lakier, tusz do brwi i planner, w mojej szafie pojawił się cudowny szal i sweter. Jeśli mówić o samym szaliku, jest bardzo długi - ma prawie dwa metry, a do tego cieplutki i przyjemny w dotyku. Większość moich szalików gdzieś wsiąkła (może leży gdzieś w kartonach w piwnicy u teściowej) a reszta wygląda jakby była psu z gardła wyjęta. Ten jest perfekcyjny!


sweter tutaj

Jeśli chodzi o sweter, to powiem po prostu, że jest cudowny i jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to tylko do siebie... bo mogłam brać większy rozmiar, który wyglądałby bardziej nonszalancko. Mimo to bardzo mi się podoba i świetnie leży! Uważam, że będzie idealny na wiosnę i lato, a teraz mogę w nim chodzić po domu. Love!

Na dzisiaj tyle, bo to zdecydowanie dzień dla relaksu, bez pisania długich tekstów i dużej roboty, Na  koniec zostawiam Was z choinkowymi detalami i lecę przygotować ostateczną listę zakupów a także przygotować się do jutrzejszych, ostatecznych poszukiwań. Ściskam!


Absolutnie cudowne korzenne ciasto z orange curd, lekkim kremem i czerwona sukienka, czyli kwintesencja świątecznych przygotowań!

19 grudnia 2016

Korzenne ciasto 
Co Wam się najbardziej kojarzy ze świętami? Jakie smaki, zapachy i kolory? Mnie bez wątpienia zapach i smak przyprawy korzennej. Pomarańcze. Zieleń choinki i uderzająca zewsząd czerwień. Np. od lasek cukrowych. Z czapki Świętego Mikołaja. I nawet od kultowej ciężarówki Coca Coli, której zobaczenie było jednym z największych marzeń mojego dzieciństwa. Dziś mam dla Was maksymalnie świąteczne połączenie – cudownie korzenne ciacho z orange curd i czerwoną sukienkę, w której zakochałam się bez pamięci! Sukienka sukienką, bo ciasto wygrywa wszystko. Wyszło niesamowicie pyszne i delikatne! Dzięki idealnemu połączeniu przyprawy korzennej i pomarańczy bije na głowę moje inne, świąteczne ciasta. Jest przepyszne, więc radzę się skusić! Zdradzę Wam jednak, że choć ciasto wydaje się być łatwe w przygotowaniu, to było dla mnie wyzwaniem. Ale udało się!
Uwaga – krem jest bardzo delikatny i lekki, więc trzeba go koniecznie schłodzić przed smarowaniem.

Korzenne ciasto 

SKŁADNIKI
Biszkopt korzenny (mały + duży)
250g mąki (ciut więcej niż szklanka)
200g cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki przyprawy korzennej
2 łyżki soku z cytryny
szczypta soli
7 jaj
łyżka mąki ziemniaczanej

2 FORMY około 10-12 cm średnicy i 20 cm średnicy.

Orange curd
Sok z 3 pomarańczy
100g cukru pudru
Łyżeczka mąki ziemniaczanej
50g masła
2 jaja

Lekki krem
200g masła
500g serka waniliowego
150g cukru pudru
Składniki muszą być w temperaturze pokojowej.

Ozdoby
Cukier puder
Gałązki jodły lub świerku
Prawdziwa żurawina lub czerwone kuleczki z masy cukrowej (obtaczane w cukrze)
Dodatkowo 4 słomki do zrobienia stelaża i podstawki do ciast na wymiar (można kupić lub wyciąć z kartonu i obłożyć folią aluminiową oraz spożywczą), szpatułki (mała i duża).


Jak to zrobić?

Biszkopt
Suche składniki połączyć w misce.
Formy nasmarować masłem, dół wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nastawić na 160 stopni.
Białka oddzielić od żółtek. Dodać szczyptę soli, ubijać do uzyskania sztywności po czym dodawać pomału cukier i ubijać aż białka będą pięknie błyszczeć. Do ubitych z cukrem białek dodać sok z cytryny i ubijając dalej dodać mąkę ziemniaczaną. Ubijać. Następnie dodawać po jednym żółtku (każde żółtko ubić z białkiem do końca) i gdy masa jajeczna będzie już gotowa, przesypując przez sitko dodawać po łyżce suchych składników. By ciasto nie straciło puszystości, mieszać delikatnie łyżką aż całość się połączy. Gotowe ciasto przelać do forem, do połowy wysokości. Wstawić do piekarnika i piec do tzw. suchego patyczka. Po upieczeniu upuścić na podłogę (z wysokości około 50 cm) każde z ciast. Studzić w piekarniku.

Orange curd
3 duże pomarańcze sparzyć i następnie zetrzeć z nich skórkę. Wycisnąć z nich sok. W misce roztrzepać jajka, dodać sok i skórkę z pomarańczy, mąkę ziemniaczaną oraz cukier puder. Mieszać do połączenia składników. Całość mieszać w rondelku (na średniej mocy palnika) do momentu aż masa będzie gęstnieć. Gdy zgęstnieje dodać masło i mieszać dalej do jego rozpuszczenia się. Wystudzić i przelać do naczynia. Wstawić do lodówki.

Krem
Masło utrzeć z cukrem pudrem. Dodać serek i ubijać, aż składniki się połączą. Schłodzić.


Biszkopty przekroić na pół wzdłuż. Dolne blaty położyć na podstawkach (podstawki lekko posmarować kremem by blaty się nie ślizgały) i posmarować w pierwszej kolejności kremem z serka i masła (wzdłuż krawędzi), środek posmarować orange curdem. Blaty złożyć, posmarować kremem z wierzchu i schłodzić. Po schłodzeniu w środek 1 piętra wbić 4 słomki (dopasowujemy do wysokości piętra) i ustawić na nim mniejszy torcik. Udekorować. Smacznego!



Gdyby ktoś był ciekawy skąd jest sukienka, to zamówiłam ją tutaj! Jest totalnie kobieca, idealna!


Szorstkie włosy po myciu, zbyt minimalistyczna pielęgnacja i ciekawy przyrost, czyli grudniowa aktualizacja włosowa

17 grudnia 2016


Wiecie, że rzadziej umieszczam aktualizacje włosowe, bo stan włosów się nie zmienia i czasem mowa jest tylko o przyroście?
Oczywiście, że wiecie, bo powtarzam Wam to w każdym takim wpisie! Za to teraz Wam gwarantuję, że będą częściej. Serio. Postanowiłam, że nie będę tak zapominać o sobie i w końcu kupię sobie wcierkę. Chociaż z tym zapominaniem o sobie to nie tak do końca... :D Julka jest najważniejsza, więc prawie każdy pieniądz wydaję z myślą o niej, ale sekret tkwi w tym, że jeśli mam kasę którą mogę wydać na kosmetyk do włosów, to... wydam ją na jedzenie. CAŁA JA.

Tak na marginesie, gdyby ktoś pytał o sweterek, zamówiłam go tutaj.


No i tak pozatym, to zapuszczam włosy. A to raczej wymaga aktualizacji, czyż nie? Pewnie, że tak. A co się działo przez 4 miesiące? Bacznie obserwowałam moje włosy i wprowadzałam delikatne zmiany. A to czasem poolejowałam włosy oliwą z oliwek, a to zrobiłam sobie ekstra maskę nawilżającą, a to zaczęłam łykać Calcium Pantothenicum. Boomu nie było, ale zauważyłam, że zaczyna być coraz bardziej czadowo i jeśli się w końcu przyłożę, to mam szansę na naprawdę świetne efekty.
Włosy są w całkiem przyzwoitym stanie. Wiadomo, że dokuczają końcówki i trzeba uważać, żeby nie przeproteinować pasm. Codzienne mycie i stosowanie odżywki z naturalnym ekstraktem stawia je na nogi (ehe). Niedawno nawet zauważyłam pojawienie baby hair co jest dla mnie świetną wiadomością, bo jakiś czas temu zmagałam się z wypadaniem włosów. Pozytywnym zaskoczeniem był także przyrost.



Pielęgnacja? Prosty szampon Timotei, odżywka skrzypowa Joanna, CP i co jakiś czas maska nawilżająca lub olejowanie.


Widzicie włosy na zdjęciach? Niestety ciągle borykam się z ich sztywnością i szorstkością po umyciu i wysuszeniu.  Czy suszę po prostu je zostawiając czy używam suszarki, efekt jest taki sam. Odrost jak widać, błyszczy się a rozjaśnione partie wyglądają na suche. Prawda jest taka, że te partie dochodzą do efektu względnej gładkości dopiero po paru godzinach. Czyli wtedy, kiedy jest już ciemno i zjęcie nie oddałoby prawdziwego efektu :D Mam nadzieję, że uda mi się pasma doprowadzić do dobrego stanu. Jestem pewna tego, że w nowym roku czeka mnie wizyta u fryzjera i podcięcie końcówek, choć mam ochotę powalczyć o długość. W końcu jeszcze niedawno brałam po jednej tabletce CP dziennie, teraz cztery. I muszę mieć wcierkę, najlepiej Jantar. Może coś ruszy :))

Tyle na dziś. Lecę ogarniać coś pysznego na co przepis podam Wam wkrótce. Buziaki!

Dwutygodnik • O czym nie powinno się zapomnieć przed świętami?

14 grudnia 2016


Muszę przyznać, że za mną na maxa aktywny czas. W ubiegłym roku również było intensywnie, ale muszę z całkowitym przekonaniem stwierdzić, że w tym było bardziej hardkorowo. Krótki sen znaczył moją dobę a kawa pomagała mi wytrwać. Niejednokrotnie zasypiałam z głową na laptopie ale koniec końców dałam czadu i jestem z siebie diabelnie dumna. Ten okres był wypełniony zajęciami po brzegi i choć nie miałam zbyt wiele czasu na inne rzeczy, to mimo wszystko brałam się za planowanie. Po tym wszystkim potrzebowałam kilku dni oddechu. Odpoczynek się udał, a ja całkowicie zapomniałam o bożym świecie. Zanim napiszę Wam co jest dla mnie najważniejsze w rozsądnym przygotowaniu się do świąt, streszczę Wam moje dwa tygodnie. Love!


Jak mogłabym podsumować te dwa tygodnie?
Wyśmienicie! Gdyby nie pierwszy w tym roku (trzymający się kilka dni) śnieg, to grudzień byłby całkowicie do kitu. Pierwszy śnieg, świąteczne akcenty i wyciągnięte z pudła EMU nastroiły mnie na maksa. I o ile wysłużone śniegowce zostawiam na hardkorowe mrozy to cudownie jest się cieszyć wszystkim co przypomina o zimie i świętach.


Nie obyło się bez małych przyjemności, czyli dobrego jedzenia, ulubionej herbaty i radości ze świetnie sprawdzających się kosmetyków. Wyjątkową radość sprawiły mi draże Galaxy, które pojawiły się w Biedronce już w listopadzie i niesamowicie ucieszyły moje podniebienie. Choć jestem wybredna i mam swoich ulubieńców, to tęsknię za angielskimi słodyczami. Wkrótce znowu się po nie wybiorę tym bardziej, że inne sklepy naliczają sobie kosmiczną marżę przez co czasem takie szaleństwa nie mają sensu. Radość sprawiały mi także pogodne poranki dzięki której w domu o poranku widzę cudowną grę światła.

 

Mam nadzieję, że pamiętacie o charytatywnej akcji TK Maxx?:) I ja przyłożyłam rękę do tej akcji co niesamowicie mnie cieszy :))


Pierwsze dwa tygodnie grudnia minęły również pod znakiem uśmiechu i łapania ciepła w każdej postaci. Czy to dzięki cudownym, wełnianym papciom, czy aromatycznej herbaty w knajpie. Miałam okazję również pojawić się z Anią na prezentacji wiosennej kolekcji Deichmann. Kolekcję cechują pastele i taka również będzie wiosna - delikatna, subtelna i pastelowa.



Pomimo wielu zajęć nie umknęło mi to, że świąt zostało mniej niż dwa tygodnie i gdyby nie to, że sprzątam na bieżąco, to byłabym w czarnej dziurze. Nie ukrywam jednak, że mój porządek wymaga małych, kosmetycznych poprawek i zabrałam się za to natychmiast. Chcecie się wyrobić w dwa, trzy dni z porządkami i resztę poświęcić na przyjemniejsze rzeczy np. wykonanie ozdób choinkowych lub pieczenie ciasteczek? Nie ma problemu! Pora zakasać rękawy, i jeśli macie dzieci to zachęcić je do pomocy i hej!


Nie zapomnij o...
Zebraniu wszelkiej maści brudnych ubrań, szukaniu skarpetek wsadzonych pod łóżko przez chochliki, zdejmowaniu zakurzonych zasłon i firan oraz zbieraniu brudnych ścierek. PRANIE TO PODSTAWA (i moja mała obsesja)! Ja ten krok już wykonałam i wyprałam wszystko, co się da, a Wy? Mój kosz na pranie świeci pustkami (na razie), ale cała reszta już się wysuszyła i wisi w szafie! Done!


Porządkach w szafach, komodzie, szufladach, i takich tam...
Nie tak dawno (bo jakieś 5 dni temu) wyrzuciłam wszystko z szafy. DOSŁOWNIE. Szukałam jednej, jedynej ważnej rzeczy. Nie mogłam jej znaleźć, więc normalne było to, że zaczęłam się denerwować, bo spodziewałam się, że ta może nawet wisieć schowana w rękawie. Potrafię chować rzeczy w takich miejscach. Serio. Zebrałam pomięte ciuchy z podłogi i wrzuciłam z powrotem do szafy na leżące niżej, inne rzeczy. Nie zrobiłam tego z premedytacją, ale... To nie oznacza, że nie robię takich numerów.
Robię, i to jeszcze gorsze. Wierzcie mi, że to możliwe. Ostatnio znalazłam pomidory i cebulę dymkę w zamrażarce. Okazało się, że dwa dni wcześniej ze zmęczenia pomyliłam się i wsadziłam je do zamrażalnika. Nie pytajcie o to, jak się czułam, gdy miałam ochotę na sałatkę z pomidorów ze szczypiorkiem. Smuteczek level hard.
I o ile moja szafa (a także szafa mojej niuni!) bywa istnym pobojowiskiem, to zdecydowanie lepiej jest z szafkami kuchennymi i tymi w łazience. Tam po prostu panuje porządek. Grubo ponad rok temu przysięgłam sobie systematyczne sprzątanie przez cały rok i to naprawdę się udało. Jedyne co muszę zrobić to poukładać ładnie szklanki i przetrzeć kurze. A garderoba? Zrobione! Wiwat porządnisie!


Myciu okien, wycieraniu szafek i półek z kurzu itd...
A do tego obowiązkowe sprzątanie kuchni na błysk - oczywiście chodzi o piekarnik, kuchenkę, zlew, suszarkę do naczyń... Jeśli gotujecie coś na święta, to zapewne lubicie mieć dużo CZYSTEGO POLA do popisu. Ja w tym roku stawiam zdecydowanie na to i zabieram się do tego jutro! Jeśli dołożę do tego codzienne porządki, to do świąt wszystko będzie błyszczeć.
Nie zapominam też o tym, że kurz zbiera się w łazience i osadza na zlewie, wannie a także na klozecie. Ten kurz jest wyjątkowo obleśny więc... nie muszę nic więcej mówić :D


Konkretnym rozplanowaniu jadłospisu, jeśli planujecie ugościć bliskich... 
W naszym przypadku to moje ciasta i normalny obiad. Ale zrobienie zapasu również się przyda! Sklepy będą zamknięte 2-3 dni ale co tam, zrobię zakupy jakby zbliżał się koniec świata! Prościej? Będę przygotowana na to, że wszyscy będą jeść więcej ale nie zapomnę o tym, że po świętach i nowym roku również trzeba będzie za coś żyć. O tym niżej!


PRIORYTET! Czyli...
Planowanie budżetu, czyli ile jeszcze wydamy na... zakupy, świąteczne wydatki, a także na POTEM. Dużo ludzi wpada w pułapkę i umyka im fakt, że po świętach zostaje jeszcze jakiś czas do kolejnej wypłaty i trzeba za coś żyć. Nie zapominajmy, że wydatki nie kończą się na świętach i potem też trzeba za coś zrobić zakupy, żeby nie umrzeć z głodu :)) Planowanie wydatków przed okresem świątecznym jest priorytetowe i warto sobie na początku rozplanować wszystko, żeby nie wpaść w pułapkę bezmyślnego kupowania. Nie zapominajmy o tym i pamiętajmy oczywiście, że na pierwszym miejscu stawiamy opłaty za mieszkanie, rachunki itp. Nie warto szaleć bez opamiętania i doprowadzić do sytuacji, w której zgrzytamy zębami ze złości, bo o czymś zapomnieliśmy. Albo musimy zaciskać pasa do wypłaty, bo przesadziliśmy z kupowaniem. Ja pilnuję się cały rok, a w grudniu po prostu wiem, że choć wiele rzeczy kusi, to spokój w portfelu jest więcej wart niż to całe szaleństwo. Prezenty można wykonać własnoręcznie, skorzystać z ekstra promocji w sklepach (idea rozsądnego robienia zakupów) lub odkładać po mału przez cały rok. Taką metodą moja koleżanka uzbierała pieniądze na ekstra prezent dla mamy, dzięki czemu nie zrujnowała domowego budżetu :)
Rozpiszcie sobie na kartce, ile planujecie wydać na prezenty, jedzenie, choinkę, opłaty za czynsz, wynajem, rachunki itp. na przestrzeni całego miesiąca, oczywiście zakładając, że wypłata dopiero wpłynęła Wam na konto :) Lub jeśli w tej chwili zdaliście sobie sprawę, że nie wiecie co dalej. Taka rozpiska naprawdę pomaga!


A z przyjemności....
Ubieranie choinki! To jest to!
Ozdoby choinkowe DIY dla osób które lubią ręczne robótki... czyli cuda z filcu, szkła i ciasta piernikowego. To banalnie proste. W tym roku chciałam zaszaleć ale jeszcze zobaczę co mogłabym zdziałać. Przede wszystkim muszę mierzyć siły na zamiary! Btw. co bardziej pasuje do szarych ścian!? Mam dylemat...


Na dzisiaj kończę i lecę spać! Mam nadzieję, że moja mała rozpiska Wam pomogła a podsumowanie minionych dwóch tygodni umiliło czas. Ściskam!

Latest Instagrams

© Kreuję swoje życie • Lekka i przyjemna strona lifestyle'u młodej mamy. Design by Fearne.