Dzień dobry kochani :) W końcu przygotowałam dla Was obiecany na instagramie post, a w tym porcję pięknych zdjęć. Stwierdziłam, że w tym roku nie przygotuję aż tyle postów co trzy lata temu, bo zamierzałam się skupić na wypoczynku i nacieszyć wolnymi chwilami. W 2015 roku było tu bardzo dużo zdjęć, więc większość widzieliście, a Hel praktycznie się nie zmienił. Znowu cieszył czystą wodą, ciepłym powietrzem i wspaniałą pogodą (przez tydzień padało tylko jeden dzień!) a wypad nad polskie morze (i przede wszystkim sam urlop) dodał mi twórczej energii oraz zainspirował do tworzenia nowych rzeczy. Btw. Prawie wszystkie zdjęcia zrobiłam moim iPhonem.



Hel przywitał nas niesamowicie pięknym zachodem słońca. Nauczeni wypadem w 2015 roku postanowiliśmy go obejrzeć nad zatoką. Słońce zaszło później niż u nas i praktycznie do 22 było widno. Ach ta północ!




Jak Helska Marina to i knajpa Kutter. Był to nasz pierwszy obiad na Helu i do tego spory zawód, bo... ceny były wyższe i nieadekwatne do jakości. Zestaw surówek ten sam co 3 lata temu, ryba i frytki dalej na papierze a cena sporo wyższa. Za te trzy zestawy zapłaciliśmy około 105 zł, i już nie wróciliśmy. Na dodatek podczas całego wyjazdu nie zauważyłam, żeby w Kuttrze były tłumy jak kiedyś (to wszystko tłumaczy). Obok w Ambrze zapłaciliśmy sporo taniej za zestawy obiadowe z zupą, i dostaliśmy je przynajmniej na normalnych talerzach ;)




Na instagramie dostałam kilka zapytań o nocleg. W tym roku nie ryzykowaliśmy i wybraliśmy ponownie Willę Horyzont na Admirała Steyera. Powiem Wam, że nie żałowaliśmy, bo gospodarz - Pani Beata Bona, wspaniale dba o to miejsce. Wejdzcie sobie na stronę Willi Horyzont i zobaczcie jakie piękne są tam pokoje, klatka schodowa, korytarz... Pani Beata ma po prostu naprawdę dobry gust. Trzy lata temu wynejęliśmy pokój 9 a w tym roku 3 i oczywiście byliśmy bardzo zadowoleni :) Pokój rezerwowałam już w maju bo Willa Horyzont jest naprawdę oblegana - nie ma się co dziwić skoro miejsce jest piękne a ceny naprawdę przystępne!




Prawda, że pięknie? :)




Nie obyło się bez wspólnego zdjęcia na plaży :) Pierwsze było spontaniczne i najlepsze! Postanowiłam, że zdjęcia z 2015 i 2018 zawisną na ścianach i będą cieszyć nasze oczy. Tak w ogóle widzę, że niewiele się zmieniliśmy poza tym, że wszyscy jesteśmy starsi a we dwoje z Damianem lekko wydziarani ;) Ale fajni z nas rodzice! :)




Tak tak... Gang Olsena... ;)




Gdy nie chciało nam się zostawiać kasy w knajpach, to kupowaliśmy przepyszne hot dogi w budkach sieci New York. Były przepyszne a za ogromnego hot doga w bagietce płaciliśmy tylko 10 zł! Budki stoją na Wiejskiej, przy deptaku nad zatoką a także przy wyjściu na plażę na cyplu.




Przepiękny widok!




Coś co mnie zachwyciło, czyli ciągle czysta woda ;)




Gang Olsena w oddali :D




Ulubiony strój kąpielowy :)




Mały wędrowniczek ;)




A gofry z Nutellą i borówkami to smak naszej miłości już od tylu lat ;)




#clearwaterobsession i okręt wojskowy w tle.




Moje wakacyjne paznokietki i espadryle z Renee, których nie polecam. Więcej we vlogu!




A tu już pożegnanie z plażą :) Wspólne zdjęcie na pamiątkę musiało być! To był piękny wyjazd, bo pod koniec byliśmy już tak przesyceni, że naprawdę mieliśmy ochotę na powrót do domu :D Ale tak jest zawsze jak się czymś nacieszycie na maksa - tydzień wystarczył! :D Z wyjazdu przywieźliśmy helskie magnesy na lodówkę, odrobinę piasku z plaży i muszelki, których na cyplu było od groma. Było wspaniale! :D Kto chce zobaczyć vloga, odsyłam na mój KANAŁ na Youtube, bo oprócz Helskiego vloga, który wisi tam od paru dni, zaraz pojawi się kolejny, mój osobisty :) Bądźcie czujni!